Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdrowy tryb życia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdrowy tryb życia. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 stycznia 2017

O zabieganiu i wolności słów kilka


Na pewno część z Was zauważyła (a może sami powielacie ten schemat?), że w dzisiejszym świecie bardzo popularne stało się zjawisko permanentnego braku czasu (czytaj Prosta technika stawiania granic i realizowania planów własnych, zamiast cudzych). Brak ten co ciekawe, nie wynika jednak z tego, że czas się skurczył lub biegnie szybciej, niż 10-20 lat temu. Jasne, z pewnością postęp technologiczny i przesyt informacji wpłynął na to, że nierzadko brakuje nam czasu, żeby to wszystko, co mamy i z czym się stykamy, ogarnąć. Jednak czy faktycznie jest tak, że to właśnie te czynniki winne są naszemu deficytowi czasu?
To takie modne mówić dzisiaj „jestem strasznie zabiegany”, „mam mnóstwo zajęć, ledwie się wyrabiam; mało śpię”. No bo kto chciałby zostać przyłapany na tym, że zamiast ciężko pracować i codziennie dążyć do osiągnięcia sukcesu, spędza czas na niczym? Przyjemnościach jakichś, odpoczynku. Odpoczynku?! Co za nieudacznik! Zamiast ciężko pracować na swój sukces, ten bimba w najlepsze! 
Okazuje się, że presja społeczeństwa jest tak ogromna, że lepiej nie przyznawać się do tego, że żyje się po swojemu, pragnie się po prostu dobrego życia i nie ma się poczucia, że koniecznym warunkiem owego szczęścia jest spektakularny sukces, jaki winniśmy odnieść w życiu. Dlatego chyba jednak lepiej wziąć się do roboty i jak wszyscy inni, zacząć zasuwać.
Ale czy zastanawiali się kiedyś ci wszyscy ludzie, wiecznie pędzący nie wiadomo dokąd, czy to faktycznie o to chodzi w życiu, żeby ciągle nie mieć czasu, bez przerwy nie dosypiać i niezmiennie mieć masę zaległych zadań do wykonania, mimo ciągłej, ciężkiej pracy? Ale po co to wszystko?
Wszyscy wiemy, że ambicja bywa bardzo zgubna. Przez nadmierne aspiracje, często tracimy swój własny punkt widzenia, zapominamy o tym, czego sami chcemy, wiecznie próbując za wszelką cenę realizować plany narzucone nam niejako przez innych, bo przecież to nie my decydujemy o tym, co jest w danym momencie popularne, czym wszyscy się interesują. A my patrzymy tylko ukradkiem na kolegów i koleżanki, czy tym razem to my, czy oni osiągnęli więcej. Zazdrościmy innym, może po cichu, jeśli im dobrze idzie. My też tak chcemy.
Pytanie tylko: po co? Dlaczego zakładamy, że to, co przynosi szczęście innym (przynosi?), uszczęśliwi i nas i co, u licha, powoduje, że owczym pędem podążamy nie do końca dla nas zrozumiałymi ścieżkami coachingu kariery, ucząc się przy tym coraz to nowych technik negocjacji z klientem, zarządzania ryzykiem, czy zmianą… Czy to są jedyne ważne kwestie do rozstrzygnięcia w naszym życiu? I czy aby na pewno zamiast rozwijać nas - nie ograniczają?
Poświęcamy coraz więcej czasu na pracę, potrzebujemy drogich gadżetów, modnej kawy i nowych w każdym sezonie ubrań. Polepszamy swój status społeczny, poziom naszego życia jest coraz wyższy, co daje nam poczucie, że jesteśmy panami życia. Czyżby?
Myślę, że do sedna trafia Kasia Kędzierska, autorka bloga simplicite.com, która w swojej książce Chcieć mniej pisze: „(…)moim symbolem dobrobytu jest czas, redukuję więc liczbę posiadanych przedmiotów, minimalizuję ilość potrzebnych pieniędzy i pracy przeznaczonej na ich zarobienie. Wynikiem tego równania jest w o l n o ś ć.” To wcale nie postęp technologiczny, ale my - my sami jesteśmy sobie winni, sami się ograniczamy, nakładając na siebie przymus odniesienia spektakularnego sukcesu, który notabene zwykle kojarzy nam się z dużą ilością gotówki. 
Za wiele chcemy tego, co ma wartość nikłą i chyba ciągle zbyt mało skupiamy się na tym, co może dać nam prawdziwą satysfakcję w życiu. Wolność.


A jaki jest Wasz punkt widzenia? Zapraszam do dyskusji.

wtorek, 6 grudnia 2016

Fitspiracje, czyli o tym, dlaczego oglądanie zdjęć wysportowanych sylwetek nie motywuje


W ostatnich latach obserwujemy znaczny wzrost zainteresowania zdrowym stylem życia nie tylko w kontekście poddawania się różnego rodzaju dietom, ale też uprawiania sportu. Sławne trenerki i trenerzy fitness biją rekordy ilości polubień swoich fanpage’ów na Facebooku, a na Instagramie i Pintereście roi się od zdjęć wysportowanych sylwetek ludzi dbających o swój wygląd zewnętrzny. Niektórzy preferują dołączyć do grona fanów guru ćwiczeń* i w grupie zmagać się ze swoim ciałem, inni podziwiają zdjęcia pięknych, wysportowanych ciał i w ten sposób szukają motywacji, by osiągnąć upragniony efekt. Jako, że teza postawiona została już w tytule, nie będę przedłużać: dlaczego podziwiacze instagramowych zdjęć mają z psychologicznego punktu widzenia znacznie mniejsze szanse na osiągnięcie sukcesu, niż ich koledzy - uczestnicy grup popularnych trenerów fitness? Przekonajmy się, zapraszam.
Czy zawsze należy mierzyć w górę i otaczać się wyłącznie ludźmi lepszymi od nas, których to umiejętności będą motywowały nas do dalszej pracy nad sobą i ciągłego rozwoju? Niekoniecznie. Okazuje się, że owszem, na dłuższą metę w grupie radzimy sobie lepiej, niż w pojedynkę, jednak dzieje się tak pod warunkiem, że większa część uczestników naszej grupy odpowiada naszemu poziomowi - ba, dobrze nawet, gdy jest kilka osób gorszych od nas; tych lepszych z kolei nie powinno być zbyt wielu. Liczne badania psychologiczne prowadzone nad motywacją w grupie wykazują, że gdy w naszym otoczeniu przeważają osoby lepsze od nas, jedynie początkowo działa to na nas motywująco, jednak szybko zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy w stanie tym osobom dorównać, ponieważ nawet wkładając ogromny wysiłek w próby nadrobienia zaległości w stosunku do nich, nie znajdziemy się wystarczająco szybko na pożądanym przez nas poziomie. Dodatkowo, w czasie, gdy my będziemy ciężko pracować, osoby te pracując w taki sam sposób, jak do tej pory (co prawdopodobnie nie będzie dla nich tak obciążające, jak dla nas), będą stale posuwały się na przód, co sprawi, że dystans między nimi a nami nie będzie się zmniejszał. To wszystko powoduje, że prędzej, czy później dajemy za wygraną. Sprawa ma się jednak zgoła inaczej w sytuacji, gdy to my należymy do tych lepszych w grupie. Myśl o tym, że są gorsi od nas lub osoby na podobnym poziomie, dostarcza nam motywacji do tego, by stale pracować nad sobą i w ten sposób co najmniej zachować swoją dotychczasową pozycję w grupie. 
Jak te fakty mają się do wspomnianych trenerów fitness i motywowania się za pomocą oglądania zdjęć wymarzonych sylwetek? W pierwszej sytuacji do czynienia mamy z jednej strony z guru ćwiczeń, z drugiej natomiast z rzeszą fanów, którzy tak samo, jak my, pracują nad swoim ciałem. Figura guru fitnessu jest dla nas z jednej strony nieosiągalna, jednak wśród uczestników grupy znaleźć możemy setki osób na poziomie podobnym do naszego lub takich, przed którymi jest jeszcze znacznie więcej pracy niż przed nami. Taka sytuacja jest zdrowa dla naszej psychiki, ponieważ nie chodzi tutaj o osiągnięcie niedoścignionego ideału - tutaj liczą się każde - i te mniejsze i te większe sukcesy. Celem jest bowiem to, by dobrze czuć się we własnym ciele, nie zaś to, by osiągnąć figurę sportsmena. 
Sprawa ma się jednak zgoła inaczej w przypadku oglądania zdjęć muskularnych sylwetek - tutaj celem jest bowiem to, by jak najszybciej dojść do takiego właśnie wyglądu - by osiągnąć wzorcową figurę. Z psychologicznego punktu widzenia takie próby motywowania się są jednak kompletnie nieskuteczne. W związku z opisanym wcześniej zjawiskiem ciągłego porównywania się tylko i wyłącznie do osób lepszych, nasz duch zamiast rosnąć, gaśnie. Nasze samopoczucie pogarsza się, zamiast polepszać, co w konsekwencji doprowadza nas do porzucenia jakichkolwiek zamiarów pracy nad sobą, bo przecież i tak nie dogonimy ideału.
Sporym problemem fitspiracji jest fakt, że celem wykonywania ćwiczeń fizycznych jest osiągnięcie aktualnie kreowanych przez media kanonów urody - w tym przypadku jest to wysportowana i umięśniona sylwetka, nie zaś ćwiczenie dla dobrego samopoczucia i zdrowia. To powoduje, że wielu wielbicieli fitness zamiast uprawiać sport w trosce o swoje ciało, uprawia go po to, by sprostać aktualnym trendom wizerunkowym, co ostatecznie sprowadza się do tego, że nie tyle ćwiczą oni dla siebie i własnego upodobania, co dla innych; ćwiczą po to, by wpasować się w rozpropagowany społecznie idealny model sylwetki. 
Wniosek nasuwa się sam - zamiast bombardować się zdjęciami idealnie wyrzeźbionych sylwetek, lepiej dołączyć do grupy znanego trenera fitness, który oprócz tego, że dla większości z nas na zawsze pozostanie niedoścignionym ideałem, propaguje zdrowy styl życia i posiada rzeszę odbiorców, dążących do swojego własnego ideału w duchu wzajemnego wsparcia. Są tam ludzie nie tylko lepsi, ale przede wszystkim podobni do nas lub może nawet od nas słabsi. I to wszyscy oni - razem wzięci - nadają sens całej tej fitspiracji oraz mogą stać się gwarantem naszego sukcesu.



A w jaki sposób Wy motywujecie się do ćwiczeń (o ile ćwiczycie)? Otaczacie się tylko ideałami, czy osobami podobnymi do Was? Dajcie znać w komentarzu!





Post został napisany w oparciu o książkę "Wy wszyscy moi Ja" Miłosza Brzezińskiego.
*Określenie zaczerpnięte z tejże książki.

piątek, 11 listopada 2016

Relacja z warsztatów oddechowych organizowanych przez Terapia Oddechem we Wrocławiu


W czasach studiów w planie zajęć mieliśmy warsztaty z emisji głosu. Odbywały się one zawsze rano przed innymi zajęciami i zaczynały się 45-minutowymi ćwiczeniami oddechowymi. Bardzo mnie to relaksowało i dawało zastrzyk energii na cały dzień. Dlatego, gdy niedawno dostałam od koleżanki zaproszenie na warsztaty oddechowe, od razu postanowiłam się na nie wybrać.
Zajęcia odbywają się w samym sercu Wrocławia. Już sama lokalizacja bardzo mnie zaintrygowała, ponieważ studio znajduje się tuż obok Parku Staromiejskiego, przy ulicy Wierzbowej, w budynku, gdzie m.in. urzęduje przedsiębiorstwo geologiczne, w którym marzyłam, że będę pracować (!), gdy jeszcze chodziłam do liceum i codziennie rano oraz po południu, jadąc tramwajem do/ze szkoły, z głową pełną nastoletnich marzeń, spoglądałam ochoczo na siedzibę mojego „przyszłego pracodawcy”.
Studio, w którym odbywa się wspomniana sesja oddechowa, mieści się w zakamarkach parteru, w pokoju numer dwadzieścia jeden. Trzeba uważać, żeby się nie zgubić, zwłaszcza, że już od holu wielkie schody, zapraszają do zajrzenia na wyższe piętro, które okala cały hol; parter z kolei jest ukryty za tymi właśnie schodami.
Samo studio jest niewielkie i to właśnie chyba dzięki temu tak łatwo stworzyć w nim przytulną salę warsztatową i zaprowadzić odpowiedni nastrój. Mnie wprawdzie nieco drażni czasem unoszący się w powietrzu zapach kadzidełka, ponieważ za kadzidełkami nie przepadam, zdaję sobie jednak sprawę i szanuję fakt, że są osoby, które ten zapach lubią i faktycznie pomaga im się to odprężyć. Więc nie narzekam. Jako, że na zajęcia przynosimy ze sobą karimatę oraz koc, do zestawu dostajemy poduszkę, której kolor możemy wybrać sobie wedle uznania. Oddychamy w pozycji leżącej.
Zajęcia, na których są nowe osoby, zaczynają się od krótkiego wprowadzenia do tematu odżywczego oddechu. Joanna, instruktorka, tłumaczy po co się to robi, w jaki sposób oddychać i co taka praktyka powinna zdziałać. Następnie przechodzimy do praktycznej części warsztatów. Przy dźwiękach relaksującej muzyki przez pełną godzinę oddychamy w sposób zademonstrowany przez instruktorkę. W tym czasie Joanna głośno oddycha z całą grupą, wspierając poprzez to wszystkich uczestników zajęć. Co jakiś czas spokojnym, kojącym głosem komentuje, w jaki sposób należy oddychać i jak można sobie ten proces ułatwić. W czasie sesji Joanna zbliża się do poszczególnych uczestników, po to, żeby pomóc im się rozluźnić (jeśli istnieje taka potrzeba) lub żeby indywidualnie wesprzeć poszczególne osoby w procesie świadomego oddychania, co wbrew pozorom nie dla wszystkich jest takie łatwe.
Po skończonej sesji cała grupa wraz z Joanną wykonuje bardzo delikatne ćwiczenia rozluźniające cale ciało. Potem jest chwila na refleksje – każdy może (ale nie musi) powiedzieć o tym, jak się czuje, jak przebiegły ćwiczenia, co było dla niego zaskoczeniem, co być może sprawiło mu trudność, a co radość.
Nie bez powodu oddech, który jest przedmiotem opisywanych warsztatów, nazywa się odżywczym. Z jednej strony bardzo dotlenia cały organizm, jednocześnie nadając mu energii, z drugiej natomiast przewietrza umysł, który staje się jasny; na wszystko spoglądamy z innej, lepszej perspektywy, przestajemy się gniewać, przejmować różnymi sprawami, jesteśmy bardziej otwarci na dialog i pełni miłości.
Taka grupowa sesja oddechowa jest zdecydowanie skuteczna! Nie dość, że relaksujemy zarówno ciało, jak i umysł, to dodatkowo możemy w tym czasie przemysleć wiele spraw (mamy na to całą godzinę!), zdystansować się do nich, poradzić sobie z nimi. Polecam Wam gorąco grupową sesję oddechową Joanny – warto! Kto raz weźmie w niej udział, z pewnością będzie chciał wracać i znów wracać.



Notatka: informuję, że nie jest to post sponsorowany.

poniedziałek, 7 listopada 2016

Dlaczego szczęścia należy szukać w zdrowiu, a zdrowia w szczęściu?



Zdrowie człowieka to jeden z tych tematów, które towarzyszą nam każdego dnia. Codziennie słyszymy o dolegliwościach ludzi żyjących w naszym otoczeniu lub odczuwamy je na własnym ciele; a to dowiadujemy się o strasznych chorobach bliskich nam osób, słyszymy doniesienia o postępach w badaniach nad lekiem na raka… W aptece stoimy w kolejce, bo przecież nie tylko my jesteśmy chorzy. Mamy też 24-godzinny dostęp do apteki w telewizorze, który nieprzerwanie przekonuje nas o konieczności stosowania coraz to nowych leków.
Czy mimo to, wystarczająco dbamy o swoje zdrowie? Czy robimy wszystko, by żyć w zdrowiu, a tym samym móc cieszyć się życiem? Co oferuje nam współczesna medycyna zachodnia i czy zamiast zwalczać skutki naszych chorób, odpowiada na pytanie dlaczego jesteśmy chorzy? Niestety nie. I właśnie takie podejście oddala nas od zdrowia, które jak się przekonacie w dalszej części wpisu, jest jedynym gwarantem naszego szczęśliwego i spełnionego życia. 
Na początek zdać należy sobie jednak sprawę z tego, skąd bierze się choroba. Jak podaje w swoim mądrym i wciągającym wykładzie nt. medycyny integracyjnej, dr Preeti Agraval, doktor nauk medycznych praktykująca od ponad 25 lat w Polce, choroba jest wynikiem nie tyle czynników zewnętrznych mających wpływ na nasz organizm, co tego, co jest w nas, a więc: jakie emocje towarzyszą nam na co dzień oraz czy i w jaki sposób potrafimy sobie z nimi radzić; jakie łączą nas relacje z innymi, czy jesteśmy zadowoleni ze swojej pracy, czy żyjemy w zgodzie z naturą i wreszcie jaki prowadzimy tryb życia oraz w jaki sposób się odżywiamy. Okazuje się więc, że to nie zrządzenie losu, nie środowisko, ale MY lub inaczej rzecz ujmując, stan naszego umysłu jest odpowiedzialny za to, czy jesteśmy chorzy czy zdrowi.
Jakie jednak ma to znaczenie dla szczęśliwego życia i dlaczego to zdrowie ma być jego gwarantem? Musimy zdać sobie sprawę z tego, że dopiero gdy w pełni świadomie, z szacunkiem i miłością będziemy podchodzić do swojego ciała i do siebie samego, będziemy czerpać z życia prawdziwą radość, a tym samym będziemy zdrowi. Zdrowie zapewni nam radość życia, a radość życia zapewni nam zdrowie. To takie proste. Ale tak właśnie jest w życiu. Najgłębsze prawdy są proste, czasem zbyt proste i dlatego tak trudno jest nam je przyjąć.
Ludzki organizm, jak mówi dr Preeti Agraval, posiada wszystkie narzędzia do samoleczenia. Możemy wyjść z każdej choroby. Jednak nie polegając na chemicznych lekach, które jedynie usuwają skutek choroby, pozostawiając jej przyczynę nietkniętą. Jeśli chcemy umożliwić naszemu organizmowi rozpoczęcie procesu samoleczenia, musimy zacząć żyć świadomie. Z kolei to świadome podejście do życia uczyni je dokładnie takim, jakie zawsze chcieliśmy, żeby było. Nie będzie już wtedy żadnych warunków naszego szczęścia lub powodów jego braku. Z naszych głów znikną wymówki z rodzaju „będę szczęśliwa, gdy wyjdę za mąż”, „byłabym szczęśliwa, gdybym mieszkała we własnym domu, który byłby moją bezpieczną przystanią” i tak dalej. W życiu bowiem musimy się skupiać na tym, co jest teraz, nie zaś na tym, co było i co będzie. Tylko teraz umożliwi nam poczucie szczęścia.
W jaki sposób pomóc naszemu organizmowi w samoleczeniu? Każdy z nas wie, że fundamentalne znaczenie ma dieta, że powinniśmy spożywać produkty jak najmniej przetworzone, z pewnych źródeł i właściwe dla szerokości geograficznej, w której żyjemy, a także zależne od pory roku, jaka obecnie w niej panuje. Tryb życia, jaki prowadzimy jest również niezmiernie ważny. To jednak nie wszystko. Tak samo ważne są nasze emocje, uczucia. Nie ma bowiem szans na samoleczenie się organizmu, gdy ciągle się smucimy, gdy jesteśmy sfrustrowani i niezadowoleni. We wspomnianym wykładnie, dr Agraval odnosi się do takich uczuć: To tak, jakby wiecznie padał deszcz, zawsze były czarne chmury. Dlatego musimy odciąć się od wszelkich toksycznych środowisk, które zatruwają nasz umysł. Właśnie to sprawi, że będziemy szczęśliwi, a szczęście zaprowadzi nas do zdrowia. 
Wielu ludzi, którzy wyszli z bardzo ciężkich chorób jest wdzięczna swoim chorobom, bo to właśnie one spowodowały, że zaczęli żyć świadomie. A to zapewniło im prawdziwy Sukces, przenikający każdą sferę ich życia oraz odnalezienie życiowej równowagi i spełnienia. Czy nie tego właśnie wszyscy pragniemy?

niedziela, 30 października 2016

Zdrowy sen, czyli źródło życiodajnej energii



Sen to, zaraz po pożywieniu, główne źródło naszej energii. To właśnie podczas snu regeneruje się nasz organizm. Od jego jakości zależy stan naszego umysłu oraz zdrowie fizyczne. Dlatego tak ważne jest to, abyśmy dbali o jego najwyższy poziom. We współczesnym świecie temat optymalnego snu spychany jest niestety na dalszy plan, a większość ludzi nie przykłada wagi do jego jakości. Fakt ten skutkuje tym, że coraz więcej ludzi ma kłopoty z regeneracyjnym snem lub - co gorsza - nie potrafi spać wcale. Wg. badań Światowej Organizacji Zdrowia co piąta osoba na świecie cierpi z powodu bezsenności (problem ten dotyka dwa razy więcej kobiet, niż mężczyzn). Wpis ten nie traktuje jednak o tym, jak radzić sobie z bezsennością, jest to bowiem schorzenie, które wymaga konsultacji ze specjalistą. Znajdziecie tu natomiast wskazówki nt. tego, jak zapewnić sobie zdrowy sen, który umożliwi Waszemu organizmowi regenerację oraz dostarczy Wam pokładów energii na każdy dzień.
Wbrew pozorom niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że jakość ich snu w ogromnym stopniu zależy od otoczenia, w jakim udają się na spoczynek oraz od tego, czy materac, na którym śpią jest odpowiednio dobrany do ich potrzeb. Każdy preferuje inny stopień twardości/miękkości (choć generalnie specjaliści nie zalecają bardzo twardych materacy), lecz wielu ludzi zadowala się po prostu łóżkiem/wersalką, nie dbając o to, czy faktycznie jest im wygodnie, ograniczając się jedynie do faktu samego leżenia. Dlatego, jeśli kładąc się do łóżka nie macie poczucia ogromnego komfortu i wygody, to znak, że czas zaopatrzyć się w nowy, wygodny materac.
Kolejnym bardzo ważnym aspektem, który poprawi jakość Waszego snu, jest przewietrzenie pomieszczenia, w którym udacie się na spoczynek. Po tej czynności warto wykonać krótkie, 10-minutowe ćwiczenie oddechowe (możecie skorzystać np. z techniki oddychania naprzemiennego nosem opisanej tutaj). Upewnijcie się również, że w Waszej sypialni panuje odpowiednia temperatura - nie powinno być w niej ani za chłodno, ani zbyt ciepło. Kolejnym ważnym czynnikiem jest odpowiednie zaciemnienie pokoju. Jeśli do Waszej sypialni przez okno wpada światło latarni ulicznych, warto, abyście pomyśleli o kupnie rolet lub solidnych zasłon. Istotne jest również to, aby w Waszym otoczeniu panował porządek. 
Do prawidłowego snu powinniście odpowiednio przygotować także swoje ciało i umysł. W tym celu, upewnijcie się, że nie spożywaliście produktów zawierających kofeinę do 6 godzin przed snem oraz Wasz ostatni posiłek spożyliście 2-3 godziny przed położeniem się spać. To samo tyczy się wszelkich prac umysłowych i fizycznych. W tym czasie należy wystrzegać się również oglądania telewizji, czy surfowania po Internecie. Dobrą praktyką jest regularne spożywanie naparu z melisy 3-4 razy dziennie, nie należy natomiast liczyć na dobroczynne efekty tego ziela po jednorazowym wypiciu herbatki z melisą bezpośrednio przed snem.
Zdrowy sen to bardzo ważny element życia każdego człowieka. Od jego jakości zależy nie tylko stan naszego umysłu, lecz również zdrowie fizyczne. Dlatego też przed udaniem się na spoczynek, upewnijcie się, że zapewniliście sobie warunki sprzyjające zdrowemu snu, który pozwoli Wam na pełną regenerację sił oraz dostarczy Wam zdrowia i witalności. Jeśli borykacie się z kłopotami ze snem lub macie poczucie, że nie daje Wam on dostatecznego odpoczynku, gorąco zachęcam Was do wcielenia w życie opisanych tutaj sposobów na dobry sen. Gwarantuję Wam ich skuteczność i życzę dobrej nocy.


Dajcie znać w komentarzu, czy ten wpis okazał się dla Was pomocny. A może chcielibyście dodać jakieś inne czynniki wpływające na dobry sen, nieopisane w tym wpisie? Zapraszam!
ZapiszZapisz

środa, 26 października 2016

Relacja z Beztroska Festiwal (22-23.10.2016, Wrocław, Browar Mieszczański)

Za nami Beztroska Festiwal, który w ubiegły weekend (22-23.10.2016) odbył się we wrocławskim Browarze Mieszczańskim. Wydarzenie to zostało zorganizowane przez Stowarzyszenie MAYE: Music Art Yoga Eco i było pierwszą tego typu inicjatywą w Mieście Stu Mostów. Przez dwa dni odwiedzający Beztroskę mieli okazję uczestniczyć w bezpłatnych warsztatach artystycznych, ruchowych czy kulinarnych, wykładach i dyskusjach nt. zdrowego stylu życia, a także koncertach oraz w wielowymiarowych zajęciach z jogi.

Już samo miejsce festiwalu było idealnym otoczeniem do zorganizowania tego typu wydarzenia: był to Browar Mieszczański, który dzięki swojej postindustrialnej architekturze świetnie prezentował festiwalową przestrzeń. Poszczególne punkty programu zorganizowane zostały w osobnych budynkach starego browaru, gdzie panował raczej skąpy wystrój. Główny zaś gmach wypełniony był bogatymi, lecz niewymuszonymi dekoracjami, które ocieplały surowe wnętrza oraz wprowadzały przyjemny nastrój.



Poza gmachem głównym znajdował się Klub Dyskusyjny, gdzie odbywały się warsztaty oraz panele dyskusyjne z dziedziny zdrowego stylu życia, Restauracja Zielona Spiżarnia oraz Quchnia, czyli miejsce warsztatów kulinarnych. Ta ostatnia była skądinąd, moim zdaniem, chyba najmniej przytulnym miejscem na całej mapie festiwalu, bo mimo bardzo dużej ilości miejsc dla uczestników, miało się zbyt duże poczucie prowizoryczności otoczenia. Szkoda, bo tematy prowadzonych zajęć były naprawdę interesujące, np. desery RAW, czy warsztaty zielarskie. Niezwykłe pomysłowe okazało się natomiast zagospodarowane na swoisty tajemniczy ogród pomieszczenie w środku gmachu głównego. Ogród ten wypełniony został nie tylko zielenią, ale też lustrami i kolorowymi światłami, nadającymi mu niepowtarzalny klimat. Niejeden odwiedzający miał okazję poczuć się w nim, niczym Alicja z Krainy Czarów, która poszukując odpowiedzi na ważne pytania, mogła znaleźć wskazówki w formie haseł wypisanych na białych, ceglanych ścianach.



Ogromnym zainteresowaniem przybywających na festiwal cieszyły się warsztaty artystyczne, a przeznaczona dla nich przestrzeń została zorganizowana wręcz idealnie. Z jednej strony dlatego, ze umożliwiała uczestnictwo w warsztatach bardzo dużej grupy osób w jednym czasie, z drugiej zaś strony gwarantowała komfort pracy. Tutaj centralne miejsce, niby nie aż tak dużego pomieszczenia, zajmował ogromny stół, który wprowadzał przyjemną, w jakimś sensie domową atmosferę, bowiem przy tym stole czułam się, jak podczas rodzinnego obiadu, mimo, że zamiast jeść, wszyscy pracowali w skupieniu nad swoimi robótkami: jedni wyplatali cudne, indiańskie łapacze snów, inni wyrabiali ekologiczną biżuterię, a jeszcze inni za pomocą kolorowego piasku malowali swoje myśli.

W ciągu dwóch dni uczestnicy mieli również możliwość udziału w ciekawych zajęciach z jogi, co było nie lada gratką dla jej miłośników z uwagi na to, że ten zbiór dyscyplin zaproponowany został nie tylko w ujęciu fitness, ale także w wymiarze bardziej duchowym, bowiem tematem przewodnim festiwalu była nie tylko szeroko pojęta idea Slow Life, ale także wewnętrzna równowaga.
Beztroska Festiwal to wydarzenie, które zostało bardzo ciepło przyjęte przez odbiorców i większość z nich z pewnością pragnęłaby wziąć w nim udział również w przyszłości. Były to dwa dni pełne refleksji i spotkań z ludźmi żyjącymi powoli, po swojemu; dwa dni przepełnione pięknymi dźwiękami i pozytywnymi wibracjami. Dwa dni intensywnych działań artystycznych, inspirujących warsztatów oraz pysznych recept na zdrowe pożywienie. Tymczasem organizatorzy szykują festiwalowe after party, a uczestnicy - napełnieni dobrą energią - powoli wracają do swych codziennych spraw.
ZapiszZapisz

czwartek, 13 października 2016

Skuteczne sposoby na jesienną chandrę



Jesień to czas, gdy po najbardziej słonecznej porze roku, zaczynają wyczerpywać się rezerwy witaminy D w Twoim organizmie. Latem, Twoje ciało samodzielnie syntezuje witaminę D odpowiedzialną nie tylko za budowanie Twojej odporności ale także m. in. za utrzymanie dobrej kondycji psychicznej. Niestety, ze względu na coraz mniejszą ilość słońca jesienią, pokłady zmagazynowanej latem witaminy D w Twoim organizmie kończą się w połowie października. Wtedy mogą pojawić się pierwsze objawy tzn. jesiennej chandry.
Co zatem zrobić, aby na dobre nie dopadło Cię jesienne załamanie? Naturalnie bardzo ważna jest zarówno zdrowa dieta, jak również odpowiednia suplementacja witaminy D (specjaliści zalecają przyjmować co najmniej 2000 j.m./dobę). Dodatkowo, warto abyś zapewniła sobie właściwą ilość energii potrzebnej do prawidłowego funkcjonowania Twojego organizmu oraz dobrego samopoczucia. Poniżej znajdziesz kilka sposobów na to, jak ją pozyskać.

1. Przygotuj dla siebie kąpiel z solą (najlepiej naturalną solą do kąpieli pozbawioną sztucznych barwników i aromatów). Woda nie powinna mieć zbyt wysokiej temperatury, ma być po prostu przyjemnie ciepła. Przed wejściem do wanny, opłucz swoje ciało pod chłodną, bieżącą wodą. Następnie zanurz się w przygotowanej kąpieli i odpoczywaj w niej przez 10-15 minut. Na koniec umyj ciało, po czym ponownie spłucz je pod bieżącą wodą. Po wyjściu z wanny, delikatnie osusz się miękkim ręcznikiem.

2. Zorganizuj dla siebie sesję oddechową. Odżywczy oddech, jak sama nazwa wskazuje, odżywi Twoje ciało i pozwoli Ci wrócić do psychicznej równowagi. Istnieją różne techniki oddechowe, a jedna z najbardziej popularnych to oddychanie naprzemienne nosem. W tej technice ważne jest nie tylko oddychanie na zmianę przez prawą i lewą dziurką nosa, ale także właściwe ułożenie palców u dłoni, którymi kolejno zatyka się odpowiednie nozdrze. Aby wykonać to ćwiczenie oddechowe, wystaw kciuk prawej dłoni. Złączone palce wskazujący i środkowy zegnij do środka dłoni, natomiast palec serdeczny złączony z małym wyprostuj ku górze. Kciukiem zamknij prawe nozdrze, a wdech wykonaj lewą dziurką. Następnie wyprostowanymi palcami serdecznym i małym zamknij lewe nozdrze, a wydech wyprowadź prawą dziurką nosa. Kolejny wdech wprowadź prawym nozdrzem, przy zatkanym lewym; do wydechu otwórz lewe nozdrze i zamknij prawe. Taki cykl powtarzaj przez około 10 do 15 minut, rano lub wieczorem. 

3. Wybierz się na spacer, podczas którego za pomocą różnych zmysłów będziesz miała możliwość obcowania z naturą. Sprawdzi się tu nie tylko las i jego kojący zapach oraz wyciszający szum drzew, ale także rzeka, najlepiej taka o silnym prądzie, bowiem wdzięczny plusk wody dostarczy Ci potrzebnego relaksu oraz ukoi nerwy.


5. Jeśli posiadasz w domu kominek, zorganizuj sobie przytulną przestrzeń w jego obrębie. Nie tylko ciepło bijące od ognia nastroi Cię pozytywnie, ale także przyjemne skwierczenie, czy trzaski palącego się drewna napełnią Cię pozytywną energią. Jeśli w domu nie masz możliwości wsłuchania się w dźwięki ognia, dobrą alternatywą okaże się wizyta w restauracji z kominkiem lub organizacja ogniska na dworze z przyjaciółmi.

Pamiętaj, aby jesienią stale uzupełniać Twoje zapasy energii. W utrzymaniu jej prawidłowego poziomu pomogą Ci wymienione wyżej sposoby. Takie regularne praktyki uspokajają układ nerwowy, jak i zwiększają odporność na stres. Ważne jest również to, abyś wraz z początkiem jesieni zaczęła szczególnie dbać o prawidłową suplementację ze szczególnym uwzględnieniem witaminy D. Te działania pomogą Ci przetrwać nawet najbardziej pochmurne dni.


A jakie są Twoje sposoby na jesienną chandrę?

środa, 21 września 2016

Odżywczy oddech, czyli zdrowie i witalność



W Indiach, Stanach Zjednoczonych oraz w krajach Skandynawskich bardzo dużą wagę przywiązuje się do prawidłowego oddechu. Przeprowadzono na ten temat tysiące badań, które jednoznacznie wskazują na fundamentalne znaczenie poprawnego oddechu w ludzkim życiu. We wspomnianych krajach istnieje wiele instytucji, które uczą i wspierają proces Odżywczego Oddechu. W Polsce ta nauka jest dopiero w fazie wczesnego rozwoju, choć obserwuje się ustawiczny wzrost zainteresowania tym zagadnieniem. Dużą rolę przypisuje się już nie tylko oddechowi w jodze, która jest w Polsce bardzo popularna, ale oddechowi w ogóle.
Liczne badania przeprowadzone w zakresie wpływu oddechu na zdrowie organizmu oraz równowagę emocjonalną i psychiczną człowieka, wykazują, że im lepsza jakość oddechu, tym mniejsza podatność na choroby oraz tym lepsza kondycja psychiczna. Nic więc dziwnego, że coraz więcej ludzi pragnie poprawić jakość swojego oddechu, a tym samym decyduje się na udział w warsztatach skupiających się na tym zagadnieniu. Techniki oddechowe, których można nauczyć się podczas takich zajęć, pomagają nie tylko zrelaksować się oraz pozbyć się nadmiernego stresu, ale i w doskonały sposób dotlenić każdą komórkę własnego ciała, co leczniczo wpływa na organizm.
Oddychanie jest dla nas tak oczywistą sprawą, że praktycznie w ogóle nie zwracamy na nie uwagi, a już na pewno nie podejrzewamy, że jego jakość może być słaba i że to może być podłożem wielu naszych codziennych problemów, czy to zdrowotnych, czy to emocjonalnych. Bardzo łatwo można jednak zbadać jakość swojego oddechu kontaktując się z odpowiednim specjalistą lub wypełniając przez Internet sporządzony w tym celu test. Polecam ten (bezpłatny, ale w języku angielskim), po wypełnieniu którego od razu dostajemy analizę naszych odpowiedzi. Dzięki temu poznajemy jakość naszego oddechu oraz dowiadujemy się, nad czym powinniśmy pracować. Naturalnie jest to test przygotowany przez instytucję zajmującą sie propagowaniem poprawnego oddychania, która przy okazji reklamuje swoje usługi, nie zmienia to jednak faktu, że w moim odczuciu jest to bardzo rzeczowy test i warto wykonać go w celach poglądowych.
W Polsce oraz w wielu innych krajach na całym świecie nie docenia się fundamentalnego wpływu oddechu na ludzkie życie, a szkoda, bo aż 90% energii człowiek czerpie właśnie za pomocą oddychania, z tlenu. Dlatego właśnie coraz częściej mówi się o Odżywczym Oddechu. Jeśli należysz więc do chronicznie zmęczonych osób, masz kłopoty ze snem, często jesteś zdenerwowana lub często chorujesz, koniecznie pomyśl o udziale w takich zajęciach oddechowych. Jeśli mieszkasz w większym mieście, istnieją spore szanse, że takie warsztaty są już dostępne w Twojej okolicy.





A czy Ty słyszałaś już o Odżywczym Oddechu? Co sądzisz na ten temat?




piątek, 9 września 2016

Korzystny wpływ idei Slow Food na ciało, umysł i... portfel


Idea Slow Food jest obecnie bardzo popularną zasadą, którą kieruje się coraz więcej nie tylko młodych, ale i starszych osób. Coraz więcej ludzi stawia nie tylko na wartościowe produkty, bogate w zdrowe substancje odżywcze i witaminy, ale przywiązuje również ogromną wagę do tego, skąd te produkty pochodzą i jaka jest ich jakość. Jednym słowem przestaje się jeść, a w zamian za to zaczyna się odżywiać, a więc nie tylko dba się o to, by w ciągu dnia zapewnić sobie potrzebną energię, ale przede wszystkim, aby odżywić swój organizm i w ten sposób dbać o niego każdego dnia.
Nie trzeba nikogo przekonywać do tego, że idea Slow Food niesie za sobą same korzyści. Zdrowe odżywianie się wpływa pozytywnie zarówno na ciało, jak i na umysł. Energia, którą czerpie się z wartościowych produktów bowiem nie tylko dostarcza chęci do działania, ale także wpływa na lepsze samopoczucie. Co więcej, moim zdaniem, wspiera budowanie dobrych, zdrowych relacji międzyludzkich, które umacniają się podczas wspólnego przygotowywania posiłków - co przecież jest jedną z zasad idei Slow Food.
Osobiście uważam, że poza odtruciem organizmu, uzyskaniem większych pokładów energii, czy zwiększeniem poczucia komfortu psychicznego, idea Slow Food ma jeszcze jedną dużą zaletę: ja mianowicie stałam się odporna na zdecydowaną większość reklam związanych z produktami spożywczymi - czy to obecnych na billboardach, czy w mediach, czy też gazetkach reklamowych poszczególnych sklepów. Przestałam padać ofiarą wszelkich manipulacji związanych z tego typu reklamami - zarówno pod względem rodzaju produktów, które dany producent chce mi sprzedać (zgodnie z zasadami zdrowego odżywiania wielu wyrobów po prostu nie jem), jak i pod względem ich ilości - w moim przypadku również nie skutkują promocje „kup 2, a 3. dostaniesz za połowę ceny”, ponieważ chcę produktów świeżych, a więc takich, których data produkcji nie jest zbytnio oddalona w przeszłości. Producentowi i tak opłaca się „dać” mi za określoną cenę 3 produkty (nie jest to z jego stronę żadne „ustępstwo” w moim kierunku - wręcz przeciwnie), a ja z kolei nie zużyję przecież na raz trzech tych samych produktów, a więc dwa z nich lub co najmniej jeden będzie prawdopodobnie już znacznie starszy pod względem daty produkcji, gdy zdecyduję się go użyć. To samo tyczy się warzyw - jeśli potrzebuję pół kg marchwi, a cena promocyjna za kg jest taka sama, jak w normalnej sytuacji za pół kg - w dalszym ciągu bardziej opłaca mi się wziąć moje pół kg - po pierwsze dlatego, że tylko tyle potrzebuję, a więc reszta straci świeżość zanim będę gotować kolejny obiad, a przecież i tak - nawet przy połowie kilograma, nadal korzystam z promocji, bo zapłacę mniej, niż zwykle. 
Myślę zatem, że dodatkowym atutem idei Slow Food są świadome i przemyślanie zakupy właśnie. Kierując się tą zasadą kupuję bowiem tylko to, czego naprawdę potrzebuję. Dzięki temu nie zużywam swojej silnej woli oraz - oszczędzam! W tym miejscu warto przypomnieć, że decydowanie się na zdrowe odżywianie nie oznacza, że koniecznie trzeba wprowadzić do swojej diety takie produkty, jak jagody goji, jarmuż, spirulina czy orzechy macadamia/pecan - w naszym klimacie mamy bowiem warzywa, owoce, czy orzechy, które są tak samo zdrowe - a nierzadko nawet zdrowsze, a przede wszystkim świeże - jak te egzotyczne: aronia, brokuł/szpinak, natka pietruszki, czy orzechy włoskie/laskowe. Zamiast wydawać więc fortunę na importowane produkty wątpliwej świeżości, warto korzystać z tych sezonowych, lokalnych.
Zamiast jeść - odżywiaj się. W ten sposób zadbaj o swoje ciało, umysł, a także o swój portfel!






A czy Ty odżywiasz się zdrowo? Jakie jeszcze korzyści płyną z tej idei Twoim zdaniem? Podziel się swoją opinią w komentarzu!