Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wewnętrzny Balans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wewnętrzny Balans. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 stycznia 2017

Oryginał czy podróbka?



Nie używasz produktów pochodzenia zwierzęcego ze względu na poszanowanie życia zwierząt i niezgody na ich wykorzystywanie, czy jesteś weganinem, bo to teraz na czasie? Uprawiasz sport dla własnego zdrowia i dobrego samopoczucia, czy dręczysz swoje ciało katorżniczymi treningami, by Twoje mięśnie robiły wrażenie na innych? Nosisz długą brodę, bo do twarzy Ci z takim zarostem i dzięki niemu czujesz się swobodnie i naturalnie, czy nosisz ją, bo to aktualnie bardzo modne?
Mam wrażenie, że za mało dziś w ludziach autentyczności, a za dużo robienia różnych rzeczy na pokaz. Często brakuje nam odwagi do tego, by być sobą w 100%. W towarzystwie wolimy nie wypowiadać na głos własnych przekonań (o ile je w ogóle mamy), bo rozeznaliśmy się w zgoła odmiennych poglądach pozostałych członków grupy. Gdy mamy ochotę coś zrobić, czekamy na aprobatę innych, zanim poczynimy pierwszy krok. Naprawdę? Potrzebujemy czyjejś zgody na bycie sobą? A może zamiast czekać na słowa uznania ze strony innych, powinniśmy zacząć robić wszystko, by każdego dnia samodzielnie móc kierować do siebie te słowa?
Myślę, że bycie autentycznym jest bardzo ważne. Ciągle marzymy o wolności, a tym czasem sami ją sobie ograniczamy. Dlatego warto odpowiedzieć sobie na pytanie: ile właściwie we mnie jest mnie?
Sądzę, że ważnym aspektem bycia autentycznym jest myślenie o sobie w sposób pozytywny. Bo jeśli sami będziemy myśleć o sobie dobrze, nie będziemy potrzebowali szukać uznania u innych – a to da nam wolność. Otaczajmy się ludźmi, którzy dają nam swobodę bycia sobą, przed którymi nie musimy udawać kogoś, kim nie jesteśmy, w obawie przed utratą zainteresowania ze strony tych osób. Codziennie pomyślmy przez chwilę o tym, dlaczego jesteśmy z siebie dumni, co sprawia, że siebie lubimy i co dobrego zrobiliśmy dla siebie lub innych. Zamiast próbować naśladować innych i stale im dorównywać w przypadkowych dziedzinach, zastanówmy się, co sprawia, że jesteśmy oryginalni? Co powoduje, że jesteśmy jedyni w swoim rodzaju? Co robimy lepiej od innych? W czym jesteśmy świetni według osób, które znają nas najlepiej? Zajmijmy się tym właśnie.
Mówi się, że nie ma ludzi niezastapionych – to prawda, ale tylko gdy myślimy np. o naszym miejscu pracy. Nawet jeśli mamy poczucie, że wykonujemy swoją pracę naprawdę świetnie i że naszemu pracodawcy trudno byłoby znaleźć kogoś, kto równie perfekcyjnie wykonywałby swoje obowiązki – prawda jest taka, że nawet jeśli tak jest, to pracowdawca i tak w każdym momencie bez zbędnych sentymentów może zastapić nas kimś innym. Są jednak ludzie, dla których rzeczywiście jesteśmy niezastępowalni – mąż, żona, dziecko, matka, ojciec, przyjaciel. Skupmy się na tym, by większą ilość czasu poświęcać właśnie tym osobom, dla których jesteśmy absolutnie nie do zastąpienia.


Jeśli ciągle nie znalazłeś swojego miejsca na ziemi, nie masz żadnego określonego celu w życiu lub z jakiegoś powodu nie czujesz życiowej satysfakcji, skup się na byciu autentycznym, a wszystko z czasem się wyklaruje. Najważniejsze to być oryginałem, a nie podróbką.


*Jako tło postu wykorzystany został fragment obrazu Hannah Höch, "Cięcie nożem kuchennym: DADA poprzez ostatnią weimarską, spasioną piwem epokę kulturalną Niemiec" (1919)
ZapiszZapisz

niedziela, 22 stycznia 2017

Trauma. Jak dostać się tam, gdzie nie docierają słowa?


Współcześnie coraz chętniej korzystamy z pomocy terapeutów w sytuacji, gdy samodzielnie nie jesteśmy w stanie dotrzeć do źródła swoich problemów, a co za tym idzie, nie potrafimy ich rozwiązać. Niestety, część osób decydujących się na terapię, kończy ją bez powodzenia. Dlaczego tak się dzieje?
Żyjący w Bostonie holenderski psycholog, Bessel van der Kolk, który zjawiskiem traumy zaczął zajmować się  w latach 70. ubiegłego wieku, tłumaczy, iż trauma - w odróżnieniu od zwykłych nieprzyjemnych wspomnień - jest o tyle trudnym zagadnieniem, że nie da się jej przepracować słowami. Podczas, gdy negatywne przeżycia niesklasyfikowane przez mózg ludzki jako trama, po jakimś czasie ulegają desyntezacji (czyli redukcji reakcji lękowej na wspomnienie danego zdarzenia), trauma jest dla ludzkiego umysłu wciąż równie aktualna, zawsze przeżywana z tym samym natężeniem - nawet po wielu latach. Zwyczajne złe wspomnienia natomiast bledną w naszej pamięci z biegiem lat, przez co przestają wywoływać w nas tak silne, jak kiedyś, emocje.
Profesor van der Kolk twierdzi, iż trauma jest przechowywana przez ludzki mózg w miejscu, do którego nie sposób dostać się drogą werbalną. W tej sytuacji dla osób poddających się klasycznej terapii, polegającej na werbalnym dotarciu do źródła problemu, jego przepracowaniu i akceptacji, metoda ta okazuje się nieskuteczna. W tej sytuacji, jak podaje profesor, należy dotrzeć do źródła problemu poprzez ciało, które to jest częścią umysłu.
Zdaje się, iż coraz bardziej zaczynamy zdawać sobie z tego faktu sprawę, o czym świadczy coraz bogatsza z roku na rok oferta instytucji terapeutycznych. W Polsce coraz częściej zaczynamy spotykać się z egzotycznymi odmianami terapii, np. wschodnimi Su-Dżok, czy QiGong. Coraz bardziej popularne stają się jednak terapie, które mimo wszystko są bliższe naszej kulturze i światopoglądowi - czy to joga medyczna, czy relaksacja (zajęcia relaksacyjne), terapia ruchem (choreoterapia), muzykoterapia oraz inne odmiany arteterapii, a także terapia oddechowa
Wspólnym mianownikiem wspomnianych technik terapeutycznych jest obserwacja siebie, swojego ciała oraz przywrócenie, a czasem wręcz nabycie jego świadomości oraz nauka rozluźniania tych partii ciała, które ulegają napięciu pod wpływem myślenia o strasznym zdarzeniu. Również znaczące jest nauczenie się panowania nad tymi częściami ciała, których nie potrafimy kontrolować, przeżywając traumę.
Myślę, że te formy terapii są korzystne nie tylko w sytuacji wychodzenia z traumy. Dzięki świadomemu oddechowi - poprawiamy również ogólny stan zdrowia naszego organizmu. Malując - wyrażamy siebie; mówi się, że np. to, jakich kolorów użyje się do namalowania obrazu, świadczy o wewnętrznym (często nieuświadomionym) stanie emocjonalnym malującego. Uczestnicząc w zajęciach ruchowych, nabywamy świadomości swojego ciała, uczymy się nad nim panować oraz pozbywamy się napięć. Podczas sesji relaksacyjnych doświadczamy głębokiego stanu odprężenia oraz uczymy relaksować się na co dzień

środa, 11 stycznia 2017

O zabieganiu i wolności słów kilka


Na pewno część z Was zauważyła (a może sami powielacie ten schemat?), że w dzisiejszym świecie bardzo popularne stało się zjawisko permanentnego braku czasu (czytaj Prosta technika stawiania granic i realizowania planów własnych, zamiast cudzych). Brak ten co ciekawe, nie wynika jednak z tego, że czas się skurczył lub biegnie szybciej, niż 10-20 lat temu. Jasne, z pewnością postęp technologiczny i przesyt informacji wpłynął na to, że nierzadko brakuje nam czasu, żeby to wszystko, co mamy i z czym się stykamy, ogarnąć. Jednak czy faktycznie jest tak, że to właśnie te czynniki winne są naszemu deficytowi czasu?
To takie modne mówić dzisiaj „jestem strasznie zabiegany”, „mam mnóstwo zajęć, ledwie się wyrabiam; mało śpię”. No bo kto chciałby zostać przyłapany na tym, że zamiast ciężko pracować i codziennie dążyć do osiągnięcia sukcesu, spędza czas na niczym? Przyjemnościach jakichś, odpoczynku. Odpoczynku?! Co za nieudacznik! Zamiast ciężko pracować na swój sukces, ten bimba w najlepsze! 
Okazuje się, że presja społeczeństwa jest tak ogromna, że lepiej nie przyznawać się do tego, że żyje się po swojemu, pragnie się po prostu dobrego życia i nie ma się poczucia, że koniecznym warunkiem owego szczęścia jest spektakularny sukces, jaki winniśmy odnieść w życiu. Dlatego chyba jednak lepiej wziąć się do roboty i jak wszyscy inni, zacząć zasuwać.
Ale czy zastanawiali się kiedyś ci wszyscy ludzie, wiecznie pędzący nie wiadomo dokąd, czy to faktycznie o to chodzi w życiu, żeby ciągle nie mieć czasu, bez przerwy nie dosypiać i niezmiennie mieć masę zaległych zadań do wykonania, mimo ciągłej, ciężkiej pracy? Ale po co to wszystko?
Wszyscy wiemy, że ambicja bywa bardzo zgubna. Przez nadmierne aspiracje, często tracimy swój własny punkt widzenia, zapominamy o tym, czego sami chcemy, wiecznie próbując za wszelką cenę realizować plany narzucone nam niejako przez innych, bo przecież to nie my decydujemy o tym, co jest w danym momencie popularne, czym wszyscy się interesują. A my patrzymy tylko ukradkiem na kolegów i koleżanki, czy tym razem to my, czy oni osiągnęli więcej. Zazdrościmy innym, może po cichu, jeśli im dobrze idzie. My też tak chcemy.
Pytanie tylko: po co? Dlaczego zakładamy, że to, co przynosi szczęście innym (przynosi?), uszczęśliwi i nas i co, u licha, powoduje, że owczym pędem podążamy nie do końca dla nas zrozumiałymi ścieżkami coachingu kariery, ucząc się przy tym coraz to nowych technik negocjacji z klientem, zarządzania ryzykiem, czy zmianą… Czy to są jedyne ważne kwestie do rozstrzygnięcia w naszym życiu? I czy aby na pewno zamiast rozwijać nas - nie ograniczają?
Poświęcamy coraz więcej czasu na pracę, potrzebujemy drogich gadżetów, modnej kawy i nowych w każdym sezonie ubrań. Polepszamy swój status społeczny, poziom naszego życia jest coraz wyższy, co daje nam poczucie, że jesteśmy panami życia. Czyżby?
Myślę, że do sedna trafia Kasia Kędzierska, autorka bloga simplicite.com, która w swojej książce Chcieć mniej pisze: „(…)moim symbolem dobrobytu jest czas, redukuję więc liczbę posiadanych przedmiotów, minimalizuję ilość potrzebnych pieniędzy i pracy przeznaczonej na ich zarobienie. Wynikiem tego równania jest w o l n o ś ć.” To wcale nie postęp technologiczny, ale my - my sami jesteśmy sobie winni, sami się ograniczamy, nakładając na siebie przymus odniesienia spektakularnego sukcesu, który notabene zwykle kojarzy nam się z dużą ilością gotówki. 
Za wiele chcemy tego, co ma wartość nikłą i chyba ciągle zbyt mało skupiamy się na tym, co może dać nam prawdziwą satysfakcję w życiu. Wolność.


A jaki jest Wasz punkt widzenia? Zapraszam do dyskusji.

środa, 30 listopada 2016

Jak się nie przejmować?


Z pewnością znacie osoby (lub może dotyczy to Was samych), które mają skłonność do ciągłego zamartwiania się lub rozpamiętywania nieprzyjemnych sytuacji. Pomówmy dziś przez chwilę o tym właśnie zjawisku i zastanówmy się, jak przestać to robić - bo co do stwierdzenia, że nadmierne przejmowanie się jest dla nas szkodliwe, chyba nikt wątpliwości nie ma.
Podobno osoby skłonne do częstego przejmowania się, tracą na nie nawet pięć lat swojego życia. Gdy czysto hipotetycznie spróbujemy wyobrazić sobie kogoś, kto przez pięć lat nie robi nic innego oprócz rozpamiętywania, czy zamartwiania się dniem i nocą, okazuje się, że to jest bardzo, bardzo dużo czasu! Takie marnotrawstwo jest o tyle niezrozumiałe, że nie dość, iż przejmowanie się - czy to przeszłością, czy przyszłością - nie zmieni rzeczywistości, to dodatkowo zupełnie niepotrzebnie zmuszamy siebie do ciągłego mentalnego przebywania w sytuacji dla nas niekomfortowej, co wpływa m.in. na podwyższenie natężenia stresu w naszym organizmie. Zdajemy sobie oczywiście z tego sprawę, jednak gdy przejmowanie się wejdzie nam w nawyk, bardzo ciężko się go oduczyć.
Na wszystko są na szczęście sposoby. Oto kilka wskazówek, co można zrobić, aby pomóc sobie wyjść z nałogu przejmowania się:

1. Odroczyć rozmyślanie na temat sytuacji, która została przez nas przeanalizowana już wielokrotnie. Powiedzieć sobie „później o tym pomyślę”. Jest bardzo prawdopodobne, że gdy nadejdzie wyznaczony moment na przejmowanie się (!), będziemy zajmować się akurat czymś innym i z tego powodu nie będziemy mieli sposobności do tego, by ponownie zacząć się zamartwiać, czy rozpamiętywać. Odraczać można wiele razy i wielu osobom ten sposób pomaga.

2. Innym wariantem wymienionej wyżej techniki jest zmniejszenie ilości dozwolonego czasu na przejmowanie się.

3. Zająć się czymś innym w celu odwrócenia swojej uwagi od kłopotu. Sposób ten wspiera obie wcześniej wymienione techniki.

Bardzo ważne jest również to, aby pogodzić się z zaistniałą sytuacją, zaakceptować ją. Z przeszłością nie da się nic zrobić. Choćby człowiek latami rozpamiętywał minione wydarzenia, nie zmieni ich biegu. Przejmowanie się jest więc po prostu niewłaściwym sposobem na próbę poradzenia sobie z porażką. Możemy natomiast próbować to robić, ucząc się z niej i wyciągając wnioski na przyszłość. To z kolei zabezpieczy nas przed zbytnim przejmowaniem się tym, co czeka nas w bliższej, czy dalszej perspektywie. Warto pamiętać również o tym, żeby dbać o dobry poziom poczucia swojej własnej wartości, bowiem osoby, u których kształtuje się ono na właściwym poziomie, z reguły nie mają skłonności do nadmiernego przejmowania się.



A czy Wy często się przejmujecie? Co myślicie o podanych technikach radzenia sobie z tą przypadłością i jakie są Wasze sposoby?

wtorek, 22 listopada 2016

Prosta technika stawiania granic i realizowania planów własnych, zamiast cudzych


Ambicja, która powszechnie kojarzy się raczej pozytywnie, nierzadko zamiast prowadzić nas ku sukcesowi, potrafi narobić wiele szkód w naszym życiu. Problem ten dotyczy szczególnie kobiet, a także młodych ludzi obojga płci, którzy w dobie wszechobecnego coachingu, zewsząd atakującego przymusu rozwoju osobistego, czy wreszcie ciągłej dążności do dobrobytu, nieprzerwanie próbują być we wszystkim najlepsi, zawsze dawać radę, nikogo nie zawodzić i wszystkie sprawy wcisnąć w swój, jakże pękający w szwach, kalendarz. Jak jednak zdjąć z siebie to ciśnienie? Jak pozbyć się ciągłej presji, skupić się na własnych pragnieniach, zamiast wiecznie dogadzać innym? 
Dzisiaj chciałabym zachęcić Was do tego, abyście wykonały bardzo proste, opisane poniżej ćwiczenie. Technika ta ma za zadanie uświadomić Wam, co jest z Waszego punktu widzenia faktycznie ważne, a co jest dla Was ważne tylko pozornie (czyli na co poświęcacie swój czas i jak to się ma do Waszych przekonań). Zadanie polega na prostych wyliczeniach matematycznych, a więc nie bójcie się liczb, które widzicie poniżej. Jeśli umiecie dodawać i mnożyć, znakomicie poradzicie sobie z tym zadaniem! :)
W przykładzie przedstawionym poniżej skupimy się na trzech kręgach zainteresowań dnia codziennego wielu kobiet: rodzina (mąż/partner, dzieci, dom), ja, praca. Oczywiście te obszary zainteresowań możecie, a wręcz powinnyście, dostosować do własnych. Ich ilość również może różnić się od tej podanej w przykładzie. Ja w celu zaprezentowania ćwiczenia wybrałam te trzy.

Na początek uszeregujcie powyższe obszary od 1 do 3, gdzie 1 jest dla Was najważniejszy, a 3 najmniej ważny w odniesieniu do pozostałych obszarów.

W ramach przykładu uszeregowałam te obszary w sposób następujący:
1. Ja
2. Rodzina
3. Praca

Teraz biorąc pod uwagę fakt, że macie do dyspozycji 100% swojego czasu (och! czyż to nie wspaniałe?), dopiszcie do każdego z obszarów, ile w idealnym świecie chciałybyście procentowo poświęcać go na każdą z tych dziedzin.

Przykład:
1. Ja 45%
2. Rodzina 35%
3. Praca 20%

Teraz mały kubeł zimnej wody. Otóż, teoretycznie, myśląc o tym, że żyjemy cały czas, 24 godziny na dobę, rzeczywiście wychodziłoby na to, że mamy do dyspozycji 100% naszego czasu. Ale, ale - no tak, przecież potrzebny jest czas na sen, który nie bardzo jawi się nam, jako czas, który mamy do zagospodarowania. 
W tej sytuacji od naszego całego czasu musimy odjąć ten, który przesypiamy. Przyjrzyjmy się więc temu, na co poświęcamy nasz czas w tygodniowym ujęciu, odejmując od niego czas na sen.

Dla przykładu, załóżmy, że śpię 8 godzin na dobę; godzin w dobie mamy 168:
24x7=168-(8x7)=112

Teraz zastanówmy się, ile czasu poświęcamy w prawdziwym życiu na wymienione wcześniej obszary i jak to się ma do naszego idealnego świata.

Przykład - prawdziwe życie:
1. Ja -> 23,5 h
2. Rodzina -> zakupy, gotowanie, sprzątanie, czas z rodziną, załatwianie spraw rodzinnych: 41 h
3. Praca -> 8 h pracy dziennie + 1,5 h dziennie na dojazd = 47,5 h

Z powyższych wyliczeń na pierwszy rzut oka widać, że to, co zadeklarowałam w przykładzie, jako ważne lub mniej ważne dla mnie w niewielkim stopniu odpowiada temu, na co poświęcam czas w rzeczywistości. 

Przyjrzyjmy się dokładnym wynikom wyliczeń świat idealny vs rzeczywistość:
1. Ja: 45% vs 21%
2. Rodzina: 35% vs 37%
3. Praca: 20% vs 42%

Jak widać w przedstawionym przykładzie, jedynie ilość czasu, którą chcę poświęcać rodzinie pokrywa się z tym, ile czasu faktycznie jej poświęcam. Jestem przekonana, że udaje mi się to głównie dzięki doskonałemu partnerstwu moich bliskich, z którymi dzielimy się zarówno obowiązkami, jak i przyjemnościami. Dzięki temu w tym obszarze panuje ład i harmonia. Gdy patrzymy jednak na dwa pozostałe obszary życia, okazuje się, że proporcje są jakby zamienione między nimi. Wniosek nasuwa się niejako sam. Mianowicie jestem osobą, która zgodnie ze swoimi preferencjami, poświęca za dużo czasu na pracę, a za mało sobie. Najprostszymi rozwiązaniami tej sytuacji byłoby zmniejszenie wymiaru czasu pracy lub zmiana pracy na taką, która będzie bliższa moim zainteresowaniom, a więc automatycznie, nie będę postrzegała całego czasu, który na nią przeznaczam, jako czas związany tylko i wyłącznie z pracą, ale także, jako czas dla mnie samej. Czas, w którym rozwijam swoje zainteresowania, poszerzam horyzonty, poznaję interesujących ludzi, którzy mnie ubogacają.
To oczywiście czysto hipotetyczne rozważania. W tym ćwiczeniu nie chodzi bowiem o to, aby dojść do natychmiastowych wniosków, które od razu zaczniecie wdrażać w życie, w celu poprawienia Waszego ogólnego zadowolenia z niego. Celem tego ćwiczenia jest uzmysłowienie Wam, czego najbardziej potrzebujecie, a czego potrzebujecie mniej i jak to się ma do Waszego życia codziennego. Myślę, że warto się nad tym zastanowić. Dzięki takiej praktyce łatwiej będzie Wam podejmować w przyszłości decyzje, które do tej pory mogły wydawać Wam się kłopotliwe. Dzięki poddaniu takiej podstawowej analizie Waszego życia codziennego, powinnyście szybciej znajdować odpowiedzi na pytania, które mogą się pojawiać w Waszym życiu codziennym: Czy chcę robić nadgodziny? (Nie, praca jest na ostatnim miejscu wśród moich obszarów zainteresowań, a i tak już w tym momencie poświęcam na nią dwa razy tyle czasu, ile uważam, że byłoby to zasadne); Czy chcę cały dzień szorować fugi w łazience, żeby spełnić standardy czystości teściowej? (Nie, czas poświęcony dla domu i rodziny mam w pełni zagospodarowany - wolę ten czas poświęcić sobie.). I tak dalej.



Co sądzicie o tej technice? Myślicie, że analiza własnych obszarów zainteresowań w odniesieniu do tego, na co faktycznie przeznaczamy swój czas może być pomocna w podejmowaniu wspomnianych decyzji? Dajcie znać w komentarzu!

sobota, 19 listopada 2016

Po co nam emocje?


Radość, strach, tęsknota, smutek, zadowolenie… każdego dnia do wyboru mamy cały wachlarz emocji, za pomocą których wyrażamy swoje samopoczucie. Zdarza się jednak często, że emocje biorą górę i zaczynają mieć ogromny wpływ na podejmowane przez nas decyzje, relacje z innymi, czy ogólny wpływ na kondycję naszego zdrowia psychicznego, a także fizycznego. Dziś zastanowimy się zatem nad tym, jakie znaczenie w życiu człowieka odgrywają emocje i jak nad nimi panować, upewniając się, że to nie one obejmują władzę nad nami.
Na początek przyjrzyjmy się emocjom i zobaczmy, po co też nam te uczucia. Najprościej rzecz ujmując, emocje służą nam do tego, byśmy wiedzieli (lub lepiej - by wiedział nasz mózg), czy dana sytuacja/czynność jest dla nas dobroczynna, czy może nam szkodzi. Pozytywne emocje powodują, że pragniemy brać udział w jakimś zdarzeniu, podczas gdy te negatywne sprawiają, że wycofujemy się z niego.
Wbrew pozorom emocje mają ogromny wpływ nie tylko na to, jak się czujemy w danej chwili, a więc jakie decyzje podejmujemy w odniesieniu do danego momentu. Rzeczywiście, z założenia obszarem zainteresowania emocji jest jedynie tu i teraz. One chcą "załatwić" raptem bieżącą sytuację. Niestety, emocje - mimo, że nie biorą pod uwagę długofalowego skutku podjętych decyzji - na podejmowanie tychże mają wpływ ogromny. Dlatego właśnie w obliczu ważnej decyzji mówimy często „muszę się z tym przespać”. I faktycznie warto w ważnych chwilach życia wystrzegać się podejmowania decyzji pod wpływem impulsu. Chodzi o to, by przeczekać moment, w którym jesteśmy pod silnym wpływem emocji, uspokoić się i dzięki temu móc trzeźwo spojrzeć na sytuację, biorąc pod uwagę również przyszłe skutki decyzji, którą podejmujemy teraz.
W dzisiejszym świecie skupiamy się jednak na tym, by głównie doświadczać emocji pozytywnych, a tym samym staramy się jak najbardziej eliminować te negatywne. Czy jednak mamy rację? Negatywne emocje mają przecież za zadanie przerwanie szkodzącej nam czynności. Pomagają nam więc w podjęciu próby odmiany sytuacji - jak na przykład gniew, który jest de facto sygnałem obronnym, mówiącym nam o tym, że musimy jak najszybciej daną sytuację zmienić. Gdy jednak ignorujemy ten fakt, gniew przemienia się we frustrację lub żal, które to z kolei wpływają szerzej na nasze postrzeganie, sprawiają bowiem, że zaczynamy mieć zbyt krytyczny stosunek do rzeczywistości i samych siebie, a także niskie poczucie własnej wartości. Wystrzeganie się negatywnych emocji może przynieść nam więc znacznie więcej szkód, niż - jakby się mogło wydawać - pożytku.
Warto jednak pamiętać o tym, że zarówno emocje pozytywne, jak i negatywne są dla nas dobroczynne jedynie w sytuacji, gdy odczuwamy je w umiarkowanym stopniu. Okazuje się bowiem, że nie tylko nadmierny lęk jest dla nas szkodliwy (w przeciwieństwie do lęku umiarkowanego, który mobilizuje nas m.in. do racjonalizacji doświadczeń), ale również nadmierna radość nie ma na nas dobroczynnego wpływu - może bowiem sprawić, że utracimy kontakt z rzeczywistością.
Emocje są bardzo ważnymi katalizatorami naszego krótkotrwałego postępowania. To one mówią nam, co jest dla nas dobre, a co złe; pomagają zaspokoić nasze potrzeby. Warto pracować nad emocjami w takim ujęciu, by wszystkie - zarówno te pozytywne, jak i negatywne - towarzyszyły nam w wyważonym stopniu. W przeciwnym razie bardzo łatwo będzie nam popaść w złą kondycję psychiczną, a w dalszym rozrachunku także fizyczną. Pamiętajmy jednak, by emocje - zgodnie ze swoim przeznaczeniem - wpływały głównie na nasze tu i teraz, pozostawiając podejmowanie ważnych decyzji nam samym.



A czy Wy dbacie o swoją równowagę emocjonalną? A może zdarza się często, że ponoszą Was emocje?

wtorek, 15 listopada 2016

Jak naprawić zniekształcony w dzieciństwie obraz siebie?



Z chwilą, gdy zaczynamy osądzać innych i rozkazywać im, zamiast przyjąć ich takimi, jakimi są - razem z ich pięknem, często ukrytym i ich często widocznymi słabościami - niszczymy życie, zamiast je podtrzymywać. 

Jean Vanier


Wiele trudności, z jakimi borykasz się w dorosłym życiu ma swoje podłoże w dzieciństwie. To właśnie wtedy kształtował się Twój obraz siebie, ponieważ bardzo ważna była wówczas opinia tych, od których uczyłaś się świata i którzy byli Twoimi autorytetami, bądź chcieli za nie uchodzić. 
Obraz ten budowałaś na podstawie informacji, jaką uzyskiwałaś na swój temat (zasada tzw. lustra społecznego). Zatem inne osoby mogły w równym stopniu poprawiać Twój obraz siebie lub go niszczyć. Było to związane zarówno z (nie)dostarczaniem Ci pozytywnych wzmocnień, jak również wiary w Twoje możliwości lub jej brak.
Z biegiem czasu, w dorosłym życiu inne osoby nie mają już tak dużego wpływu na to, co o sobie myślisz, ponieważ w dużej mierze masz już ustalony obraz siebie. Co jednak zrobić, aby naprawić postrzeganie siebie, które być może zostało złamane przez inne osoby, z którymi miałaś do czynienia w przeszłości? 
Gdy byłaś dzieckiem i rozwijałaś się w sprzyjającym dla siebie otoczeniu (rodzina), środowisko to prawdopodobnie stale dostarczało Ci pozytywnych wzmocnień, które są niezbędne dla zdrowego rozwoju młodego człowieka (jesteś zdolna, potrafisz to; zobacz, jak łatwo Ci to przychodzi). Gdy sytuacja jednak się zmieniła i pojawiły się inne autorytety (np. w szkole), mogły okazać się one nie tak łaskawe, jak te, które były znane Ci dotychczas. W tej sytuacji wspomniane wzmocnienia pozytywne mogły nie pojawiać się już tak często lub wręcz - wcale; w zamian za to być może dostarczano Ci negatywnych komentarzy (potrzebujesz więcej czasu, żeby to zrozumieć; to jest dla ciebie trudne). Tego typu sytuacje z czasem mogły wpłynąć na Twoją utratę wiary w siebie, wiarę we własne możliwości. Bo skoro osoba uchodząca za autorytet mówi młodemu człowiekowi, że coś jest dla niego za trudne (a przecież się na tym zna i musi mieć rację), to znaczy, że tak jest; młody człowiek właśnie dowiedział się o sobie tego od kogoś, kto przecież wie.
Warto więc zastanowić się, jakie konkretne sytuacje i jacy ludzie, Twoim zdaniem, mogli wpłynąć na załamanie Twojego dobrego obrazu siebie - siebie, jako człowieka zdolnego, mądrego i otwartego na świat. Czy osoby te miały rację? Czy w tych sytuacjach zachowywały się właściwie, pedagogicznie? Niestety nie wszystkie autorytety, z którymi człowiek spotyka się w swoim życiu, mają rację. Są ludzie, których niezdrowa ambicja powoduje niczym niepopartą chęć wyżywania się na słabszych i takie osoby młody człowiek często spotyka niestety tam, gdzie spodziewałby się znaleźć autorytety - w szkole, w internacie, w pierwszej pracy. Często tego typu środowiska są gruntem, na którym wyrastają kompleksy, niepewność, czy poczucie bycia nierozumianym. To właśnie dlatego na początku tego wpisu umieściłam cytat mówiący o niszczeniu życia. Wierzę bowiem, że owo niszczenie życia, zamiast jego podtrzymywanie, objawia się wmawianiem młodym ludziom, że jak nie mają w szkole samych piątek, to znaczy, że są leniwi lub niewystarczająco zdolni, że nie powinni się odzywać, gdy rozmawiają dorośli, że w życiu trzeba mieć konkretny zawód, który przyniesie konkretne pieniądze i że wszelkie dyplomy i certyfikaty świadczą o czyjejś inteligencji i posiadanej wiedzy. Każdy człowiek jest inny i nikt nie powinien zmuszać go do tego, żeby wyzbywając się swoich preferencji, przekonań i po prostu tego, jaki jest - stawał się taki, jak chce tego reszta, ślepo podążał za wyznaczonymi standardami i żył życiem zaprojektowanym przez kogoś innego. 
Ważnym krokiem pracy nad zmianą postrzegania siebie jest akceptacja bolesnych przeżyć, a więc odnalezienie w nich jakiejś wartości dla siebie - np. dzięki przeżyciu jakiejś trudnej sytuacji, wiesz jak sobie z nią radzić i na tej podstawie decydujesz się służyć pomocą innym, którzy tej wiedzy nie mają, a znajdują się w podobnym położeniu; dzięki danej sytuacji czujesz się silna, przez co wiele innych zdarzeń nie sprawia Ci większych trudności, nie podchodzisz do nich w tak emocjonalny sposób.
Otaczaj się ludźmi, którzy wierzą we wszelkie Twoje możliwości - liczą na Twój sukces, a nie porażkę. Zawsze Ci kibicują. Zauważ, że jeśli inni cenią Cię wysoko, nabierasz pewności, że mają rację, co sprawia, że podejmujesz się coraz trudniejszych wyzwań, ponieważ tak jak inni - dobrze o sobie myślisz, a więc spodziewasz się, że poradzisz sobie nawet w trudniejszych sytuacjach (przypomnij sobie, jak łatwo przychodziły Ci różne rzeczy, gdy byłaś dzieckiem - z jakim uporem dążyłaś do swego, nawet jeśli na początku nie przynosiło to żadnych rezultatów).
Jeśli do tej pory w jakikolwiek sposób myślałaś o sobie źle lub podejrzewałaś, że inni mogą tak o Tobie myśleć, teraz wiesz już, że powodem takiego stanu rzeczy mogą być Twoje negatywne doświadczenia z dzieciństwa/wczesnej młodości; to, w jaki sposób odnosili się do Ciebie inni, czy wierzyli w Ciebie, a może wręcz przeciwnie - zawsze wątpili w Twoje możliwości? Jeśli czujesz się mniej zdolna od reszty, gorsza ze względu na wiek, płeć czy jakiekolwiek inne uwarunkowanie, prawdopodobnie ktoś kiedyś skutecznie wmówił Ci, że tak jest. Przypomnij sobie kto to był oraz to, kim Ty byłaś, zanim spotkałaś tę osobę. Od tego możesz zacząć pracę nad wyprostowaniem Twojego własnego obrazu siebie. Pomogą Ci w tym dobrzy ludzie, których znajdziesz wielu, jeśli tylko rozejrzysz się dookoła.



Do dzieła! Trzymam za Ciebie kciuki i życzę Ci dobra w każdym kolejnym dniu Twojego życia! 






Tekst został napisany w oparciu o książkę "Wywieranie pozytywnego wpływu na ludzi" (autor: Tomasz Niemirowski)


piątek, 11 listopada 2016

Relacja z warsztatów oddechowych organizowanych przez Terapia Oddechem we Wrocławiu


W czasach studiów w planie zajęć mieliśmy warsztaty z emisji głosu. Odbywały się one zawsze rano przed innymi zajęciami i zaczynały się 45-minutowymi ćwiczeniami oddechowymi. Bardzo mnie to relaksowało i dawało zastrzyk energii na cały dzień. Dlatego, gdy niedawno dostałam od koleżanki zaproszenie na warsztaty oddechowe, od razu postanowiłam się na nie wybrać.
Zajęcia odbywają się w samym sercu Wrocławia. Już sama lokalizacja bardzo mnie zaintrygowała, ponieważ studio znajduje się tuż obok Parku Staromiejskiego, przy ulicy Wierzbowej, w budynku, gdzie m.in. urzęduje przedsiębiorstwo geologiczne, w którym marzyłam, że będę pracować (!), gdy jeszcze chodziłam do liceum i codziennie rano oraz po południu, jadąc tramwajem do/ze szkoły, z głową pełną nastoletnich marzeń, spoglądałam ochoczo na siedzibę mojego „przyszłego pracodawcy”.
Studio, w którym odbywa się wspomniana sesja oddechowa, mieści się w zakamarkach parteru, w pokoju numer dwadzieścia jeden. Trzeba uważać, żeby się nie zgubić, zwłaszcza, że już od holu wielkie schody, zapraszają do zajrzenia na wyższe piętro, które okala cały hol; parter z kolei jest ukryty za tymi właśnie schodami.
Samo studio jest niewielkie i to właśnie chyba dzięki temu tak łatwo stworzyć w nim przytulną salę warsztatową i zaprowadzić odpowiedni nastrój. Mnie wprawdzie nieco drażni czasem unoszący się w powietrzu zapach kadzidełka, ponieważ za kadzidełkami nie przepadam, zdaję sobie jednak sprawę i szanuję fakt, że są osoby, które ten zapach lubią i faktycznie pomaga im się to odprężyć. Więc nie narzekam. Jako, że na zajęcia przynosimy ze sobą karimatę oraz koc, do zestawu dostajemy poduszkę, której kolor możemy wybrać sobie wedle uznania. Oddychamy w pozycji leżącej.
Zajęcia, na których są nowe osoby, zaczynają się od krótkiego wprowadzenia do tematu odżywczego oddechu. Joanna, instruktorka, tłumaczy po co się to robi, w jaki sposób oddychać i co taka praktyka powinna zdziałać. Następnie przechodzimy do praktycznej części warsztatów. Przy dźwiękach relaksującej muzyki przez pełną godzinę oddychamy w sposób zademonstrowany przez instruktorkę. W tym czasie Joanna głośno oddycha z całą grupą, wspierając poprzez to wszystkich uczestników zajęć. Co jakiś czas spokojnym, kojącym głosem komentuje, w jaki sposób należy oddychać i jak można sobie ten proces ułatwić. W czasie sesji Joanna zbliża się do poszczególnych uczestników, po to, żeby pomóc im się rozluźnić (jeśli istnieje taka potrzeba) lub żeby indywidualnie wesprzeć poszczególne osoby w procesie świadomego oddychania, co wbrew pozorom nie dla wszystkich jest takie łatwe.
Po skończonej sesji cała grupa wraz z Joanną wykonuje bardzo delikatne ćwiczenia rozluźniające cale ciało. Potem jest chwila na refleksje – każdy może (ale nie musi) powiedzieć o tym, jak się czuje, jak przebiegły ćwiczenia, co było dla niego zaskoczeniem, co być może sprawiło mu trudność, a co radość.
Nie bez powodu oddech, który jest przedmiotem opisywanych warsztatów, nazywa się odżywczym. Z jednej strony bardzo dotlenia cały organizm, jednocześnie nadając mu energii, z drugiej natomiast przewietrza umysł, który staje się jasny; na wszystko spoglądamy z innej, lepszej perspektywy, przestajemy się gniewać, przejmować różnymi sprawami, jesteśmy bardziej otwarci na dialog i pełni miłości.
Taka grupowa sesja oddechowa jest zdecydowanie skuteczna! Nie dość, że relaksujemy zarówno ciało, jak i umysł, to dodatkowo możemy w tym czasie przemysleć wiele spraw (mamy na to całą godzinę!), zdystansować się do nich, poradzić sobie z nimi. Polecam Wam gorąco grupową sesję oddechową Joanny – warto! Kto raz weźmie w niej udział, z pewnością będzie chciał wracać i znów wracać.



Notatka: informuję, że nie jest to post sponsorowany.

środa, 26 października 2016

Relacja z Beztroska Festiwal (22-23.10.2016, Wrocław, Browar Mieszczański)

Za nami Beztroska Festiwal, który w ubiegły weekend (22-23.10.2016) odbył się we wrocławskim Browarze Mieszczańskim. Wydarzenie to zostało zorganizowane przez Stowarzyszenie MAYE: Music Art Yoga Eco i było pierwszą tego typu inicjatywą w Mieście Stu Mostów. Przez dwa dni odwiedzający Beztroskę mieli okazję uczestniczyć w bezpłatnych warsztatach artystycznych, ruchowych czy kulinarnych, wykładach i dyskusjach nt. zdrowego stylu życia, a także koncertach oraz w wielowymiarowych zajęciach z jogi.

Już samo miejsce festiwalu było idealnym otoczeniem do zorganizowania tego typu wydarzenia: był to Browar Mieszczański, który dzięki swojej postindustrialnej architekturze świetnie prezentował festiwalową przestrzeń. Poszczególne punkty programu zorganizowane zostały w osobnych budynkach starego browaru, gdzie panował raczej skąpy wystrój. Główny zaś gmach wypełniony był bogatymi, lecz niewymuszonymi dekoracjami, które ocieplały surowe wnętrza oraz wprowadzały przyjemny nastrój.



Poza gmachem głównym znajdował się Klub Dyskusyjny, gdzie odbywały się warsztaty oraz panele dyskusyjne z dziedziny zdrowego stylu życia, Restauracja Zielona Spiżarnia oraz Quchnia, czyli miejsce warsztatów kulinarnych. Ta ostatnia była skądinąd, moim zdaniem, chyba najmniej przytulnym miejscem na całej mapie festiwalu, bo mimo bardzo dużej ilości miejsc dla uczestników, miało się zbyt duże poczucie prowizoryczności otoczenia. Szkoda, bo tematy prowadzonych zajęć były naprawdę interesujące, np. desery RAW, czy warsztaty zielarskie. Niezwykłe pomysłowe okazało się natomiast zagospodarowane na swoisty tajemniczy ogród pomieszczenie w środku gmachu głównego. Ogród ten wypełniony został nie tylko zielenią, ale też lustrami i kolorowymi światłami, nadającymi mu niepowtarzalny klimat. Niejeden odwiedzający miał okazję poczuć się w nim, niczym Alicja z Krainy Czarów, która poszukując odpowiedzi na ważne pytania, mogła znaleźć wskazówki w formie haseł wypisanych na białych, ceglanych ścianach.



Ogromnym zainteresowaniem przybywających na festiwal cieszyły się warsztaty artystyczne, a przeznaczona dla nich przestrzeń została zorganizowana wręcz idealnie. Z jednej strony dlatego, ze umożliwiała uczestnictwo w warsztatach bardzo dużej grupy osób w jednym czasie, z drugiej zaś strony gwarantowała komfort pracy. Tutaj centralne miejsce, niby nie aż tak dużego pomieszczenia, zajmował ogromny stół, który wprowadzał przyjemną, w jakimś sensie domową atmosferę, bowiem przy tym stole czułam się, jak podczas rodzinnego obiadu, mimo, że zamiast jeść, wszyscy pracowali w skupieniu nad swoimi robótkami: jedni wyplatali cudne, indiańskie łapacze snów, inni wyrabiali ekologiczną biżuterię, a jeszcze inni za pomocą kolorowego piasku malowali swoje myśli.

W ciągu dwóch dni uczestnicy mieli również możliwość udziału w ciekawych zajęciach z jogi, co było nie lada gratką dla jej miłośników z uwagi na to, że ten zbiór dyscyplin zaproponowany został nie tylko w ujęciu fitness, ale także w wymiarze bardziej duchowym, bowiem tematem przewodnim festiwalu była nie tylko szeroko pojęta idea Slow Life, ale także wewnętrzna równowaga.
Beztroska Festiwal to wydarzenie, które zostało bardzo ciepło przyjęte przez odbiorców i większość z nich z pewnością pragnęłaby wziąć w nim udział również w przyszłości. Były to dwa dni pełne refleksji i spotkań z ludźmi żyjącymi powoli, po swojemu; dwa dni przepełnione pięknymi dźwiękami i pozytywnymi wibracjami. Dwa dni intensywnych działań artystycznych, inspirujących warsztatów oraz pysznych recept na zdrowe pożywienie. Tymczasem organizatorzy szykują festiwalowe after party, a uczestnicy - napełnieni dobrą energią - powoli wracają do swych codziennych spraw.
ZapiszZapisz

wtorek, 18 października 2016

Masaż, jako luksusowa forma relaksu - co wybrać?


Masaże to świetny sposób na relaks nie tylko dla ciała, ale także dla zmysłów. Istnieje wiele technik tego relaksacyjnego zabiegu, różniących się od siebie nie tylko metodą jego wykonywania, ale także czasem trwania. W zależności od stosowanej techniki, fizjoterapeuta wykonuje masaż całego ciała lub skupia się na jednym, konkretnym obszarze (np. twarzy, dłoniach, czy stopach). Standardowy masaż całego ciała trwa 50 minut, natomiast masaż wybranego obszaru - 20-25 minut. Ceny takich zabiegów relaksacyjnych zależą nie tylko od rodzaju wykonywanego masażu oraz długości jego czasu trwania, ale również od tego, gdzie wykonywany jest masaż. Można bowiem w tym celu: 

- wybrać się do SPA, gdzie ceny będą najwyższe (jednak co za tym idzie, zabieg odbędzie sie w profesjonalnych warunkach, a każdy masaż jest wykonywany w specjalnie do tego przeznaczonym otoczeniu),

- wybrać się do salonu piękności, gdzie ceny będą nieco niższe, natomiast warunki wykonywania masażu zwykle co najmniej o jedną gwiazdkę niższe, niż w SPA,

- zamówić usługę do domu - w tym przypadku koszt masażu będzie najniższy, a cena bardzo atrakcyjna, jednak poczucie luksusu może okazać się znacznie niższe, niż w pozostałych przypadkach.

Zanim jednak zdecydujesz się na rodzaj masażu idealnego dla Ciebie, zapoznaj się z technikami przedstawionymi w dalszej części wpisu. To ważne, aby zabieg w pełni spełniał Twoje oczekiwania, zarówno pod względem relaksu podczas jego wykonywania, jak i żeby przyniósł żądane efekty także w dalszej perspektywie.
Poniżej znajdziesz opis pięciu wybranych technik masażu. Zawarłam tu informację nie tylko o tym, na czym polega dana technika, ale również, jakich doznań należy się przy i po każdej z nich spodziewać. Informacje te oparte są na moich własnych doświadczeniach, dlatego opisane odczucia mogą różnić się od spostrzeżeń innych osób.

1. Orientalny masaż gorącymi kamieniami całego ciała
- Standardowy czas trwania: 50 min.
- Charakterystyka: masaż wykonywany jest za pomocą rozgrzanych kamieni wulkanicznych, którymi masażysta przesuwa po nawilżonym olejkiem ciele. Ruchy fizjoterapeuty są przy nim spokojne, harmonijne.
- Dla kogo: masaż sprawdzi się świetnie po intensywnym wysiłku fizycznym. Ciepło kamieni używanych do wykonania tego zabiegu w fantastyczny sposób odpręża i rozgrzewa zmęczone ciało. Masaż ten idealnie nada się również na zimne dni.
- Efekt: pełne rozluźnienie mięśni oraz przyjemne rozgrzanie ciała. Po masażu gorącymi kamieniami warto popływać, by przedłużyć przyjemne uczucie na skórze.

2. Masaż relaksacyjny całego ciała:
- Standardowy czas trwania: 50 min.
- Charakterystyka: jest to bardzo delikatna forma masażu. Podczas zabiegu, fizjoterapeuta za pomocą aromaterapeutycznych olejków, wykonuje wyciszający zabieg relaksacyjny, który niweluje napięcia w ciele.
- Dla kogo: dla osób poszukujących wyciszenia oraz cierpiących na przemęczenie organizmu. W tej technice masażysta skupia się na ukojeniu ciała i zmysłów poprzez spokojne, rytmiczne przesuwanie wewnętrznymi stronami dłoni po skórze klienta.
- Efekt: zarówno podczas zabiegu, jak i po nim bedziesz czuła się odprężona i wyciszona. Po takim masażu warto zaszyć się w jakimś ustronnym miejscu z kubkiem ulubionej herbaty (pamietaj o odpowiednim czasie parzenia, w zależności od gatunku - tak, aby herbata nie pobudziła Cię niepotrzebnie) oraz przy lekturze dobrej książki.
*Interesującą odmianą tego masażu jest aromatyczna kąpiel w specjalnej wannie z hydromasażem, która w sposób rotacyjny wykonuje masaż całego ciała. Zabieg ten trwa krócej, bo 20-25 minut, jednak może okazać się prawdziwą gratką dla miłośniczek kąpieli.

3. Masaż klasyczny całego ciała 
- Standardowy czas trwania: 50 min.
- Charakterystyka:  fizjoterapeuta wykonuje masaż mięśni i stawów stosując różne ułożenia dłoni oraz zmienną, acz stosunkowo mocną siłę nacisku.
- Dla kogo: dla osób cierpiących na bóle pleców i/lub nóg oraz osób odchudzających się. Masaż klasyczny może okazać się zbawienny dla tych, którzy wykonują pracę głównie siedzącą lub głównie stojącą.
- Efekt: jest to zabieg rozluźniający i uśmierzający ból. Wspomaga przemianę materii oraz spalanie tłuszczu. Po masażu klasycznym warto zapewnić sobie dodatkowy odpoczynek. Jeśli cierpisz na permanentne bóle pleców, po nocy następującej po odbytym masażu klasycznym powinnaś poczuć znaczne odprężenie.

4. Masaż twarzy 
- Standardowy czas trwania: 25 min.
- Charakterystyka:  zabieg zawiera masaż twarzy, szyi, dekoltu, ramion i karku. Oprócz fantastycznych doznań relaksacyjnych, poprawia ukrwienie skóry twarzy oraz reguluje przepływ limfy, co wpływa na poprawę jędrności skóry twarzy. Dodatkowo, zabieg ten w znakomity sposób nawilża skórę, co w widocznym stopniu poprawia jej kondycję. Niweluje również oznaki zmęczenia oraz bóle głowy i karku.
- Dla kogo: jest to idealna propozycja dla wszystkich pań ze względu na odprężające i kosmetyczne walory tego zabiegu. Jest to niezwykle energetyzujący masaż, który świetnie przygotuje Cię dalszych zabiegów kosmetycznych, a także doda energii do owocnego spędzenia dalszej części dnia - pamietaj jednak, by zrezygnować wtedy z makijażu.

5. Masaż stóp
- Standardowy czas trwania: 25 min.
- Charakterystyka:  podczas zabiegu masowane są zarówno stopy, jak i mięśnie strzałkowe i prostowniki palców znajdujące się na poziomie piszczeli.
- Dla kogo: dla osób permanentnie spiętych, z wysokim poziomem stresu w organizmie; dla tych, którzy dużo pracującą.
- Efekt: pełny relaks całego ciała, poczucie całkowitego odprężenia i pozbycie się napięć w organizmie. Jest to masaż, który wyrówna poziom dobroczynnej energii w Twoim ciele. Warto skorzystać z niego w sytuacjach kryzysowych, gdy potrzebujesz natychmiastowego postawienia na nogi.


Masaż jest niezawodną techniką relaksacyjną, z której warto skorzystać co najmniej raz na jakiś czas.  To luksus, który wynagrodzi Ci trudy dnia codziennego, pomoże pozbyć się stresu, zmęczenia oraz bólu mięśni. Doskonale wpłynie na kondycję Twojej skóry, wspomoże regenerację organizmu oraz poprawi krążenie krwi.


Moje ulubione techniki masażu to masaż gorącymi kamieniami, a także masaż twarzy oraz stóp. A czy Ty miałaś okazję korzystać z profesjonalnych masaży? Jaką technikę preferujesz? Podziel się ze mną swoimi odczuciami w komentarzu!

czwartek, 13 października 2016

Skuteczne sposoby na jesienną chandrę



Jesień to czas, gdy po najbardziej słonecznej porze roku, zaczynają wyczerpywać się rezerwy witaminy D w Twoim organizmie. Latem, Twoje ciało samodzielnie syntezuje witaminę D odpowiedzialną nie tylko za budowanie Twojej odporności ale także m. in. za utrzymanie dobrej kondycji psychicznej. Niestety, ze względu na coraz mniejszą ilość słońca jesienią, pokłady zmagazynowanej latem witaminy D w Twoim organizmie kończą się w połowie października. Wtedy mogą pojawić się pierwsze objawy tzn. jesiennej chandry.
Co zatem zrobić, aby na dobre nie dopadło Cię jesienne załamanie? Naturalnie bardzo ważna jest zarówno zdrowa dieta, jak również odpowiednia suplementacja witaminy D (specjaliści zalecają przyjmować co najmniej 2000 j.m./dobę). Dodatkowo, warto abyś zapewniła sobie właściwą ilość energii potrzebnej do prawidłowego funkcjonowania Twojego organizmu oraz dobrego samopoczucia. Poniżej znajdziesz kilka sposobów na to, jak ją pozyskać.

1. Przygotuj dla siebie kąpiel z solą (najlepiej naturalną solą do kąpieli pozbawioną sztucznych barwników i aromatów). Woda nie powinna mieć zbyt wysokiej temperatury, ma być po prostu przyjemnie ciepła. Przed wejściem do wanny, opłucz swoje ciało pod chłodną, bieżącą wodą. Następnie zanurz się w przygotowanej kąpieli i odpoczywaj w niej przez 10-15 minut. Na koniec umyj ciało, po czym ponownie spłucz je pod bieżącą wodą. Po wyjściu z wanny, delikatnie osusz się miękkim ręcznikiem.

2. Zorganizuj dla siebie sesję oddechową. Odżywczy oddech, jak sama nazwa wskazuje, odżywi Twoje ciało i pozwoli Ci wrócić do psychicznej równowagi. Istnieją różne techniki oddechowe, a jedna z najbardziej popularnych to oddychanie naprzemienne nosem. W tej technice ważne jest nie tylko oddychanie na zmianę przez prawą i lewą dziurką nosa, ale także właściwe ułożenie palców u dłoni, którymi kolejno zatyka się odpowiednie nozdrze. Aby wykonać to ćwiczenie oddechowe, wystaw kciuk prawej dłoni. Złączone palce wskazujący i środkowy zegnij do środka dłoni, natomiast palec serdeczny złączony z małym wyprostuj ku górze. Kciukiem zamknij prawe nozdrze, a wdech wykonaj lewą dziurką. Następnie wyprostowanymi palcami serdecznym i małym zamknij lewe nozdrze, a wydech wyprowadź prawą dziurką nosa. Kolejny wdech wprowadź prawym nozdrzem, przy zatkanym lewym; do wydechu otwórz lewe nozdrze i zamknij prawe. Taki cykl powtarzaj przez około 10 do 15 minut, rano lub wieczorem. 

3. Wybierz się na spacer, podczas którego za pomocą różnych zmysłów będziesz miała możliwość obcowania z naturą. Sprawdzi się tu nie tylko las i jego kojący zapach oraz wyciszający szum drzew, ale także rzeka, najlepiej taka o silnym prądzie, bowiem wdzięczny plusk wody dostarczy Ci potrzebnego relaksu oraz ukoi nerwy.


5. Jeśli posiadasz w domu kominek, zorganizuj sobie przytulną przestrzeń w jego obrębie. Nie tylko ciepło bijące od ognia nastroi Cię pozytywnie, ale także przyjemne skwierczenie, czy trzaski palącego się drewna napełnią Cię pozytywną energią. Jeśli w domu nie masz możliwości wsłuchania się w dźwięki ognia, dobrą alternatywą okaże się wizyta w restauracji z kominkiem lub organizacja ogniska na dworze z przyjaciółmi.

Pamiętaj, aby jesienią stale uzupełniać Twoje zapasy energii. W utrzymaniu jej prawidłowego poziomu pomogą Ci wymienione wyżej sposoby. Takie regularne praktyki uspokajają układ nerwowy, jak i zwiększają odporność na stres. Ważne jest również to, abyś wraz z początkiem jesieni zaczęła szczególnie dbać o prawidłową suplementację ze szczególnym uwzględnieniem witaminy D. Te działania pomogą Ci przetrwać nawet najbardziej pochmurne dni.


A jakie są Twoje sposoby na jesienną chandrę?

czwartek, 29 września 2016

Kobiety sukcesu a pewność siebie, czyli jak budować wiarę we własne możliwości?



Wg. statystyk 7 na 10 kobiet brakuje pewności siebie w życiu codziennym, w tym w pracy, czy relacjach z innymi. 7 na 10! Wyobraź sobie, że Twój zespół marketingowy składa się z 10 kreatywnych kobiet, jednak tylko 3 z nich cechują się pewnością siebie i to właśnie one z dużą łatwością podpisują kolejne kontrakty z klientami. Pozostałe 7 ma podobne umiejętności, jednak ze względu na brak pewności siebie, nie są w stanie nawiązywać tak dobrych relacji z klientami, a co za tym idzie, ich praca przynosi znacznie mniejszy zysk dla Twojej firmy, mimo, że wszystkie Twoje pracownice posiadają podobne umiejętności. 
Nieprzypadkowo spośród 500 Dyrektorów Generalnych największych firm na całym świecie, tylko 3% to kobiety. Tylko 3% wpływowych pozycji w mediach mainstream’owych zajmują kobiety. Wśród Dyrektorów Kreatywnych Agencji Reklamowych, kobiety to tylko 3% ogółu. Podłoża tej dysproporcji upatruje się w braku pewności siebie wśród kobiet oraz w braku wiary w swoje umiejętności. Przedsiębiorstwa, których najwyższe pozycje zajmują kobiety, przynoszą znacznie większe zyski od tych, w których rządzą mężczyźni. Zależność ta została zauważona nie tylko przez media badające te powiązania, ale i wielkie koncerny, które z tego powodu coraz częściej inwestują w rozwój kobiet. Popracujmy zatem nad budowaniem pewności siebie. 

Gdy byłaś dzieckiem wiele rzeczy przychodziło Ci naprawdę łatwo. Nie myślałaś wtedy o tym, co mogłoby Cię powstrzymać przed osiągnięciem zamierzonego celu, ale co może Cię do niego przybliżyć. Pomyśl o sytuacjach, kiedy udało Ci się osiągnąć upragniony cel - jakie uczucia Ci wtedy towarzyszyły? Z czasem większość ludzi - nie tylko kobiet - traci tę dziecięcą zuchwałość, na którą w dużej mierze składa się pewność siebie właśnie. Warto jednak przypomnieć sobie, jak wielką radość i zadowolenie odczuwałaś w dzieciństwie, gdy dzięki Twojemu uporowi udawało Ci się osiągnąć sukces. Niech te uczucia będą „Gwiazdą Betlejemską” na Twoim niebie i ilekroć staniesz przed trudnym zadaniem, niech przypominają Ci o tym, dlaczego to robisz, dlaczego warto dać z siebie wszystko. 
Często powodem braku pewności siebie są negatywne doświadczenia z przeszłości. Za każdym razem, kiedy nie starcza Ci odwagi, aby zmierzyć się z jakimś zadaniem, zastanów się, jakie zdarzenie z przeszłości może powodować tę niechęć. Co spowodowało, że właśnie to zdarzenie zapadło Ci w pamięć? Jaką naukę możesz wyciągnąć z tego doświadczenia? W jaki sposób umocniło Cię ono; w jaki wzbogaciło? Co dobrego możesz dla siebie z niego wyciągnąć? Odpowiedzi na te pytania są bardzo ważne, ponieważ pomogą Ci zaakceptować bolesne lekcje, dzięki czemu przestaną one wywierać negatywny wpływ na Twoje teraźniejsze i przyszłe życie.
Świetnym ćwiczeniem na budowanie pewności siebie na podstawie przeszłych wydarzeń jest również analiza tych, których efekt końcowy w dużym stopniu zależał od Ciebie, a mimo to nie jesteś z tego rezultatu zadowolona. Prawdopodobnym powodem tej sytuacji jest Twoja niska samoocena, brak wiary w siebie i swoje możliwości. Zastanów się, w jaki sposób się wtedy zachowywałaś, co czułaś, jakie sygnały wysyłało Twoje ciało? Gdybyś miała możliwość znaleźć się w tej sytuacji jeszcze raz i poprawić wszystkie Twoje niedociągnięcia, co byś zmieniła?
W wielu sytuacjach brakiem wiary w siebie jest nie konkretny epizod, a osoba biorąca w nim udział. W tej sytuacji najważniejszym jest to, aby zdać sobie sprawę z tego, iż ta osoba już Ci nie zagraża, jest zamknięta w przeszłości. Nie możesz więc pozwolić na to, by z przeszłości wyciągała ręce po Twoje sukcesy i odbierała Ci możliwość cieszenia się z nich.
Podobnie rzecz ma się w przypadku negatywnych ludzi, z którymi masz do czynienia obecnie. Najlepszym wyjściem jest odcięcie się od takich osób. Nierozsądne bowiem byłoby pozwolić im na pozbawienie Ciebie tego, co chcesz osiągnąć, tylko dlatego, że one w Ciebie wątpią.
Twój brak pewności siebie ma swoje źródło w tym, że czeka Cię wystąpienie przed grupą osób, przed którymi w przeszłości poniosłaś porażkę lub którzy byli świadkami Twojej wpadki? Musisz uświadomić sobie, że bardzo prawdopodobne jest to, że tylko Ty pamiętasz tę sytuację! I odwrotnie - Ty prawdopodobnie nie pamiętasz sytuacji, w których to te osoby ponosiły porażki. Dzieje się tak, ponieważ tego typu sytuacje nie mają na nas wpływu, nie wiążą się z ważnymi dla nas emocjami, a więc nie są przechowywane w naszej pamięci. Każdy z nas skupia się na swoich własnych odczuciach i na swój własny sposób postrzega daną sytuację.
Gdy już zastosujesz powyższe techniki, co jeszcze możesz zrobić przed ważnym wydarzeniem, aby dodać sobie pewności siebie? Bardzo pomocnym okazuje się wizualizacja nadchodzącej prezentacji/wystąpienia/rozmowy. Jak ma ona wyglądać? Jak chcesz się w tym czasie zachowywać? Jakie uczucia i emocje powinny Ci towarzyszyć? Na kilka minut przed Twoim wystąpieniem przypomnij sobie to, co wcześniej zaplanowałaś i wejdź w tę rolę, tak, by już od pierwszych chwil, gdy wejdziesz na „scenę” prezentować się, jako kobietę pewną tego, co robi i co chce przekazać.

Pewność siebie ma ogromne znaczenie w dążeniu do realizacji Twoich pragnień. Bardzo wiele ułatwia. Eliminuje stres. Sprawia, że potrafisz reagować spontanicznie w niespodziewanych sytuacjach. Warto nad nią pracować, jeśli czujesz, że jest niedostateczna.

Życzę Ci tego wszystkiego dobrego, co może dać Ci poczucie pewności siebie! Do dzieła!

środa, 21 września 2016

Odżywczy oddech, czyli zdrowie i witalność



W Indiach, Stanach Zjednoczonych oraz w krajach Skandynawskich bardzo dużą wagę przywiązuje się do prawidłowego oddechu. Przeprowadzono na ten temat tysiące badań, które jednoznacznie wskazują na fundamentalne znaczenie poprawnego oddechu w ludzkim życiu. We wspomnianych krajach istnieje wiele instytucji, które uczą i wspierają proces Odżywczego Oddechu. W Polsce ta nauka jest dopiero w fazie wczesnego rozwoju, choć obserwuje się ustawiczny wzrost zainteresowania tym zagadnieniem. Dużą rolę przypisuje się już nie tylko oddechowi w jodze, która jest w Polsce bardzo popularna, ale oddechowi w ogóle.
Liczne badania przeprowadzone w zakresie wpływu oddechu na zdrowie organizmu oraz równowagę emocjonalną i psychiczną człowieka, wykazują, że im lepsza jakość oddechu, tym mniejsza podatność na choroby oraz tym lepsza kondycja psychiczna. Nic więc dziwnego, że coraz więcej ludzi pragnie poprawić jakość swojego oddechu, a tym samym decyduje się na udział w warsztatach skupiających się na tym zagadnieniu. Techniki oddechowe, których można nauczyć się podczas takich zajęć, pomagają nie tylko zrelaksować się oraz pozbyć się nadmiernego stresu, ale i w doskonały sposób dotlenić każdą komórkę własnego ciała, co leczniczo wpływa na organizm.
Oddychanie jest dla nas tak oczywistą sprawą, że praktycznie w ogóle nie zwracamy na nie uwagi, a już na pewno nie podejrzewamy, że jego jakość może być słaba i że to może być podłożem wielu naszych codziennych problemów, czy to zdrowotnych, czy to emocjonalnych. Bardzo łatwo można jednak zbadać jakość swojego oddechu kontaktując się z odpowiednim specjalistą lub wypełniając przez Internet sporządzony w tym celu test. Polecam ten (bezpłatny, ale w języku angielskim), po wypełnieniu którego od razu dostajemy analizę naszych odpowiedzi. Dzięki temu poznajemy jakość naszego oddechu oraz dowiadujemy się, nad czym powinniśmy pracować. Naturalnie jest to test przygotowany przez instytucję zajmującą sie propagowaniem poprawnego oddychania, która przy okazji reklamuje swoje usługi, nie zmienia to jednak faktu, że w moim odczuciu jest to bardzo rzeczowy test i warto wykonać go w celach poglądowych.
W Polsce oraz w wielu innych krajach na całym świecie nie docenia się fundamentalnego wpływu oddechu na ludzkie życie, a szkoda, bo aż 90% energii człowiek czerpie właśnie za pomocą oddychania, z tlenu. Dlatego właśnie coraz częściej mówi się o Odżywczym Oddechu. Jeśli należysz więc do chronicznie zmęczonych osób, masz kłopoty ze snem, często jesteś zdenerwowana lub często chorujesz, koniecznie pomyśl o udziale w takich zajęciach oddechowych. Jeśli mieszkasz w większym mieście, istnieją spore szanse, że takie warsztaty są już dostępne w Twojej okolicy.





A czy Ty słyszałaś już o Odżywczym Oddechu? Co sądzisz na ten temat?




piątek, 2 września 2016

Sekrety skutecznego relaksu




Pracując w różnych miejscach, w otoczeniu zarówno bardzo młodych, jak i starszych ode mnie osób zaobserwowałam, że w dzisiejszym świecie wielu ludzi zatraca umiejętność relaksowania się. Powodów tej sytuacji jest wiele: natłok codziennych zajęć uniemożliwiający odpoczynek, narastający stres, przymus ciągłego posuwania się na przód i osiągania coraz to nowych sukcesów, czy wreszcie brak pomysłów na relaks. Problem ten jest znaczący i ma ogromny wpływ na zadowolenie z jakości życia, dlatego warto zatrzymać się na moment nad tym zagadnieniem. 
Wspólnym mianownikiem wszystkich wymienionych wyżej powodów nierelaksowania się jest nic innego, jak brak świadomego planu odprężenia się. Tak, większość ludzi nie odpoczywa, ponieważ nie planuje dla siebie wypoczynku lub inaczej - nie przewiduje żadnych działań, których celem jest relaks. Warto jednak to niewłaściwe zachowanie zmienić i jako pierwszy krok w tym kierunku zacząć przeznaczać każdego dnia chociażby pół godziny na świadomy odpoczynek. 
Kolejnym ważnym krokiem jest zdanie sobie sprawy z tego, co faktycznie Cię odpręży, a co paradoksalnie może wpłynąć na podniesienie poziomu Twojego stresu, jak np. oglądanie telewizji, czy spędzanie wolnego czasu przed komputerem. Każda bowiem czynność, która wiąże się z przetwarzaniem dużej ilości informacji pozbawia Cię tego, czego ma dostarczyć Ci relaks. To zatrważające, że właśnie tego typu czynności plasują się na najwyższych miejscach w badaniach przeprowadzonych na temat spędzania wolnego czasu i relaksowania się.
Sposobów na faktyczne odprężenie jest mnóstwo. Ważne jest to, aby to, co robisz było tym, co sprawia ci niekwestionowaną przyjemność, dostarcza Ci pozytywnych bodźców. Dzieje się tak, np. podczas oglądania zdjęć, ponieważ wiążą się one zwykle z przyjemnymi doświadczeniami, a co za tym idzie aktywują się dobre wspomnienia. Również obcowanie z przyrodą (np. uprawianie własnego ogrodu lub ziół i kwiatów na parapecie), czy zwierzętami (zabawa z pupilem), a także tym, co oddziałuje na Twoje poczucie estetyki (podziwianie dzieł sztuki, oglądanie spektaklu teatralnego) w efekcie przyniesie Ci odprężenie. Jeśli lubisz gotować - często gotuj, jeśli sprawia ci frajdę robienie zdjęć, rób je choćby codziennie. Tańcz, śpiewaj, maluj, koloruj, wycinaj, dekoruj, szyj. Wygospodaruj każdego dnia czas na to, co kochasz robić i nie dumaj w tym czasie nad niczym innym.
Wprowadzenie zmiany w swoim sposobie myślenia jest zwykle kluczem do zwycięstwa. Ta zasada tyczy się również nastawienia do kwestii odpoczynku. Rozpocznij projektować swój codzienny, długotrwały plan na relaks już dziś, wdrażaj go w życie i ciesz się spokojem, jaki zyskasz oraz świeżym spojrzeniem na otaczający Cię świat.


A czy Ty masz jakieś sprawdzone sposoby na relaks? Podziel się nimi!

sobota, 27 sierpnia 2016

Co determinuje natężenie przeżywanego stresu i jak go zredukować?


Niespodziewane sytuacje, które nie pokrywają się z Twoimi oczekiwaniami, czy przewidywaniami, nie są wbrew pozorom głównym źródłem Twojego stresu. Zwykle stres, jaki przeżywasz na co dzień - i niekoniecznie sobie to uświadamiasz - wywołują „przewlekłe” sytuacje, z którymi sobie nie radzisz, np. złe/powierzchowne relacje z bliskimi, niskie zarobki, problemy członków rodziny i tak dalej. Zatem, aby nie tylko nauczyć się radzić sobie w trudnych sytuacjach tak, aby stres nie opanowywał Twojego ciała i umysłu, ale przede wszystkim zredukować zjawisko stresu w ogóle, należy zająć się tym zagadnieniem kompleksowo.

Przemawia do mnie teoria Johna Newman’a, który to w celu wyjaśnienia, czym tak naprawdę jest stres i w jaki sposób to zjawisko powstaje, posługuje się prostym równaniem:

(coś, czego chcesz − coś, co masz) × (jak ważne to jest dla Ciebie) = natężenie stresu

Na tej podstawie łatwo uświadomić sobie, że stres to nic innego, jak luka pomiędzy tym, co masz, a tym co chcesz mieć. Z kolei to, w taki sposób postrzegasz daną sytuację zależy od Ciebie, a co za tym idzie - w gruncie rzeczy to Ty w przeważającym stopniu determinujesz poziom przeżywanego stresu. Warto więc zdać sobie sprawę z tego, że prawdziwą przyczyną stresu nie jest sama sytuacja - ale to, w jaki sposób ją postrzegasz. Nadrzędne znaczenie ma więc to, by odróżniać pozorny powód stresu (np. wymagający szef) od faktycznego powodu, czyli tego, w jaki sposób postrzegasz daną rzecz (wymagający szef -> musisz bardzo ciężko pracować, inaczej możesz mieć kłopoty).
Z drugiej strony, w Twojej głowie są już zakodowane pewne zdarzenia/sytuacje, które automatycznie klasyfikujesz, jako stresujące. Zatem, w jaki sposób uwolnić się od tego typu reakcji? Odpowiedź na to pytanie nie jest trudna - mianowicie musisz zidentyfikować tę sytuację, jako lukę pomiędzy tym, czego chcesz, a tym, co masz; jako okazję do przejęcia kontroli i zadecydowania o tym, w jaki sposób chcesz postrzegać to zdarzenie. Kolejną istotną kwestią w materii stresu jest tzw. stres przewlekły, spowodowany trudnymi sytuacjami życiowymi, niezdrowym trybem życia i nieprawidłowymi relacjami z innymi.
Jeśli często odczuwasz np. zmęczenie, irytację, niecierpliwość lub zawsze jesteś w pośpiechu, krytykujesz czy obwiniasz innych - to znaczy, że najprawdopodobniej masz do czynienia właśnie z przewlekłym stresem. Wbrew pozorom nie zawsze jesteś tej sytuacji świadomy lub też jesteś do niej tak przyzwyczajony/a, że traktujesz odczuwany stres, jako umiarkowany i całkiem normalny w odniesieniu do trybu życia, jaki prowadzisz, dlatego zwykle nie robisz nic, aby ten stres zredukować.
Nie chodzi tutaj bynajmniej tylko o sprawy tak oczywiste, jak praca nad tym, co jest źródłem Twojego stresu (np. złe relacje z bliskimi). Ponad tę, jakże fundamentalną pracę nad samym sobą, warto na co dzień korzystać z technik obniżających poziom stresu. W ten sposób bardzo szybko przekonasz się, że w odczuwalnym stopniu możesz sobie pomóc.

1. Oddychaj - np. powoli nabierając powietrze do płuc odliczaj w myślach do 4, wstrzymaj je przez krótki moment, po czym bardzo powoli, odliczając do 8, stopniowo wypuszczaj powietrze w taki sposób, aby całkowicie opróżnić płuca.

2. Wystrzegaj się kontaktu z „negatywnymi” (o negatywnym nastawieniu do życia) osobami.

3. Podnoś swoją tolerancję na problemy (równanie powyżej – czy coś jest dla Ciebie naprawdę aż tak ważne? Czy to jest warte Twojej energii?)

4. Werbalizuj swoje emocje – jeśli w danym momencie nie możesz porozmawiać z zaufaną osobą, powiedz to sobie samemu.

5. Jeśli zaczynasz odczuwać fizyczne/psychiczne objawy stresu – zrób przerwę dla swojego ciała – przejdź się, wykonaj proste rozluźniające ćwiczenia fizyczne, porozmawiaj chwilę z kimś miłym.

6. Obejrzyj np. jakieś obrazy, czy zdjęcia, które dostarczają Ci pozytywnych doznań estetycznych - użyj na przykład zdjęć, które masz w telefonie - z pewnością są to obrazy, które wiążą się z jakimiś przyjemnymi sytuacjami (bardzo chętnie korzystam z tej techniki, mam nawet jedno ulubione zdjęcie, które zawsze działa od razu :)).

7. Posłuchaj ulubionego utworu, a jeśli masz więcej czasu - ulubionego albumu.

Istnieje wiele technik radzenia sobie ze stresem i każdy z pewnością znajdzie idealne rozwiązania dla siebie. Warto z takich metod korzystać na co dzień, ponieważ nie wymagają one żadnego wysiłku, natomiast jeżeli będziesz stosować je na co dzień, szybko poczujesz ich pozytywny wpływ na jakość Twojego codziennego życia oraz staną się one Twoją dźwignią do samowyzwalania naturalnego nawyku kontrolowania stresu.

A czy Ty masz swoje sprawdzone techniki na obniżenie poziomu stresu? Podziel się nimi w komentarzu!